Dyskusje / Dlaczego?

  • Dlaczego? | "Tata" <kocityno.preczztym...
    Jak odbierałem mieszkanie w 1991 roku, tynki były tak słabe (wykruszające
    się), że można było je wykruszyć przez pocieranie palcem. Kierownik
    budowlańców stwierdził, że tynki przemarzły, ale latem same się utwardzą.
    Teraz też są słabe i wzmacniam je przez gruntowanie, ale grunt w płynie nie
    chce wsiąkać w tynk i trzeba płyn długo wcierać. Powierzchnia tynku jest
    tłusta i wykrusza się pod naciskiem pędzla. Dodam, że w złączeniach ścian
    nie ma kątów nawet zbliżonych do 90 stopni, ściany mają nierówności
    sięgające 1 cm, poziomy podłóg różnią się o 2-3 cm na długości pokoju. Co
    było źle zrobione przez fachowców budowlanych, może to jest zgodne z normami
    budowlanymi tak ma być?

    Z poważaniem
    MJ


  • Re: Dlaczego? | Ikselka <ikselka...
    Tata pisze:
    > Jak odbierałem mieszkanie w 1991 roku, tynki były tak słabe (wykruszające
    > się), że można było je wykruszyć przez pocieranie palcem. Kierownik
    > budowlańców stwierdził, że tynki przemarzły, ale latem same się utwardzą.
    > Teraz też są słabe i wzmacniam je przez gruntowanie, ale grunt w płynie nie
    > chce wsiąkać w tynk i trzeba płyn długo wcierać. Powierzchnia tynku jest
    > tłusta i wykrusza się pod naciskiem pędzla. Dodam, że w złączeniach ścian
    > nie ma kątów nawet zbliżonych do 90 stopni, ściany mają nierówności
    > sięgające 1 cm, poziomy podłóg różnią się o 2-3 cm na długości pokoju. Co
    > było źle zrobione przez fachowców budowlanych, może to jest zgodne z normami
    > budowlanymi tak ma być?
    >
    > Z poważaniem
    > MJ
    >
    >
    >

    Nie ma prawa tak być!

    Niestety, wady wykonawstwa uczymy się rozpoznawać dopiero przy drugim
    własnym domu/mieszkaniu.
    Wyjątkiem są sytuacje, kiedy naprawdę sami je budujemy, ale dziś się to
    już chyba nie zdarza, albo bardzo rzadko.

    Muszę powiedzieć, że chociaż każde wiadro zaprawy i każda cegła naszego
    domu wjechała na kondygnacje na grzbiecie mojego męża, to ma to dziś
    swoje dobre strony...

    --
    XL wiosenna

  • Re: Dlaczego? | " 666" <j666...
    Miałem tak z mieszkaniem z roku 1967, praktycznie wyrównując płaszczyznę tynków w łazience trzeba było zeskrobac niemal
    cały tynk dochodząc do cegieł, tynk był osypujacy i bardzo słaby, piasek ze sladowymi ilosciami wapna.
    To skrobanie to był challenge sam w sobie, maski BHP na nos i usta i jazda, wentylator w kanale włączony, zeby wciagał
    przez szparę pod drzwiami z przedpokoju i było czym oddychać, zapchał sie później na amen...
    Zastanawialiśmy się z glazurnikiem, czy nie tynkowac od nowa, ale zdecydowałem wtedy na klej do tego oskrobanego
    cegło-tynku po solidnym zagruntowaniu, i trzyma do dziś jak szatan.
    JaC


    -----

    > Jak odbierałem mieszkanie w 1991 roku, tynki były tak słabe, że można było je wykruszyć przez pocieranie palcem.
    > Dodam, że w złączeniach ścian nie ma kątów nawet zbliżonych do 90 stopni, ściany mają nierówności sięgające 1 cm,
    poziomy podłóg różnią się o 2-3 cm na długości pokoju.

  • Re: Dlaczego? | "Tomek" <tako...
    > Jak odbierałem mieszkanie w 1991 roku, tynki były tak słabe (wykruszające
    > się), że można było je wykruszyć przez pocieranie palcem. Kierownik
    > budowlańców stwierdził, że tynki przemarzły, ale latem same się utwardzą.
    > Teraz też są słabe i wzmacniam je przez gruntowanie, ale grunt w płynie nie
    > chce wsiąkać w tynk i trzeba płyn długo wcierać. Powierzchnia tynku jest
    > tłusta i wykrusza się pod naciskiem pędzla. Dodam, że w złączeniach ścian
    > nie ma kątów nawet zbliżonych do 90 stopni, ściany mają nierówności
    > sięgające 1 cm, poziomy podłóg różnią się o 2-3 cm na długości pokoju. Co
    > było źle zrobione przez fachowców budowlanych, może to jest zgodne z normami
    > budowlanymi tak ma być?
    >
    > Z poważaniem
    > MJ
    >
    >
    Tynki wapienne tak mają. Na początku trzymają sie nie wiadomo dlaczego. Ale pod
    wpływem czasu i dwutlenku węgla wapno przechodzi w kredę. Pamiętasz kredę ze
    szkoły. Kreda już nie jest taka miękka i nie da się jej pędzlem ścierać.
    Oczywiście w sytuacji gdy nie żałowali materiału i na betoniarkę piachu brali
    szpadel wapna czas nie pomoże. Ale jak były w miarę dobrze dobrane proporcje w
    tynku to musi się utwardzić sam. Chyba ze ktoś zamalował go od razu farbą
    emulsyjna albo jakimś wynalazkiem do gruntowania i odciął dopływ powietrza i
    wilgoci do tynku. Tynk wapienny na początku musi być malowany wapnem a potem
    farbami klejowymi. Dopiero po kilkunastu, kilkudziesięciu latach można go
    malować farbami emulsyjnymi.

    --

  • Re: Dlaczego? | Michal Sobkowski <msob...
    On 10/9/2007 8:08 PM, Tomek wrote:

    >>Jak odbierałem mieszkanie w 1991 roku, tynki były tak słabe (wykruszające
    [...]
    > Tynki wapienne tak mają. [...]
    Dodajmy tylko, że od dziesiątek lat normą są tynki cementowo-wapienne, a
    nie wapienne, więc w normalnej sytuacji porady Tomka nie mają
    zastosowania. W tym mieszkaniu wygląda na to, że sfuszerowane zostało
    wszystko równo, więc i cementu mogli budowlańcy nie dać prawie wcale,
    albo dali, ale przeterminowany.

    MS
    --
    Michał Sobkowski, Poznań
    http://www.man.poznan.pl/~msob/
    "Każdy złożony problem ma proste, błędne rozwiązanie!"
    [U. Eco]

  1 2  

Podobne