[Długie] Chińczycy bez V kolumny a w Polsce | Sławek_SWP <skasujdamspietrasiewiczusun...
Z niemal przerażeniem słuchałem kilka dni temu rozmowy w TVN24. Rozważano
ponowne schładzanie gospodarki w Polsce.
http://www.google.pl/search?hl=pl&q=sch%C5%82odzenie+gospodarki&btnG=Szukaj+w+Google&lr=lang_pl
http://globaleconomy.pl/content/view/1332/9/
1.Chiny (a mówiąc precyzyjnie chińska gospodarka) od szeregu już lat
nieustannie zadziwiają świat. Jednak trzeba też przyznać, że wysoka dynamika
rozwojowa tego kraju wywołuje mieszane uczucia. Dla jednych jest to dowód
mistrzostwa w zaplanowaniu i realizacji przemian społeczno - gospodarczych w
bardzo dużym kraju, a dla innych jest to powód do niepokoju, bo wzrasta
zagrożenie dla interesów ich krajów oraz ich społeczeństw. Dziś nawet znani
eksperci i uznane ośrodki badawcze doceniając dotychczasowe chińskie
osiągnięcia zasadniczo różnią się nie tylko w swoich ocenach, lecz przede
wszystkim w prognozach. W imponujących chińskich wskaźnikach gospodarczych,
systematycznie publikowanych przez chiński rząd jedni widzą w tym kraju już
w niedalekiej przyszłości czołową potęgę świata i lokomotywę światowej
gospodarki, drudzy wskazując na kruchość fundamentów tego sukcesu przede
wszystkim rozpatrują konsekwencje dla świata w przypadku załamania się
chińskiego wzrostu gospodarczego.
Trzeba przyznać, że po bardzo dobrych wynikach w roku ubiegłym, ale też
rządowych zapowiedziach "schładzania gospodarki" liczono, że rok bieżący
będzie co prawda dobry, chociaż nieco słabszy, bo obniży się tempo
chińskiego wzrostu gospodarczego w stosunku do 2004 roku. Lecz byli też
tacy, którzy uznali, że zapowiedź schładzania gospodarki oznacza, że
istnieje realne niebezpieczeństwo załamania się gospodarki chińskiej, a
przynajmniej zapowiada to w najbliższej przyszłości kres boomu
gospodarczego. Przewidują oni dziś, że sternicy chińskiej gospodarki już
popełnili jakiś błąd, lub go wkrótce popełnią, a prócz tego ich zdaniem
wszystko to dzieje się na globalnym rynku, na którym Chińczycy są liczącym
się partnerem, ale nie są hegemonem, a ich sukces nie jest na rękę innym,
więc... I jedni i drudzy muszą jeszcze poczekać. Na razie nic niepokojącego
nie dzieje się w chińskiej gospodarce. Chiny coraz silniej wchodzą na
światowy rynek, a świat coraz częściej broniąc się przed chińskimi
produktami sięga po broń ostateczną: wprowadza stare i sprawdzone środki
chroniące własne rynki takie jak kontyngenty i cła. Robi to, mimo, że
wszyscy w ramach WTO deklarują gotowość do pełnej liberalizacji handlu na
światowym rynku!
Wzrost gospodarczy Chin w I półroczu wyniósł 9,5%, a PKB osiągnęło wartość
812 mld USD. Nakłady na środki trwałe wzrosły o 25,4%, a produkcja
przemysłowa o 18,6%. W pierwszym półroczu chiński eksport wzrósł o 32,7%
(do 324,24 mld USD), a import o 14% (do 302,69 mld USD). Nadwyżka wyniosła
39,65 mld USD.
Jak dotychczas i obecnie światowe strumienie przepływających pieniędzy
pokazują te centra gospodarcze, które w opinii analityków i inwestorów
stwarzają największe szanse rozwojowe, gdzie można osiągnąć większą
rentowność, większe bezpieczeństwo dla zainwestowanych środków. Co prawda w
roku 2004 w USA zainwestowano 107 mld USD (chociaż w 2003 było to tylko 67
mld USD) i oznacza to, że Stany Zjednoczone odzyskały pierwszą pozycję w tym
rankingu, którą w 2003 roku utraciły ją na korzyść Chin, jednak Chiny wraz z
Hongkongiem otrzymały 88,9 mld USD i posiadają drugą, stabilną pozycję w
ścisłej czołówce światowej i niewiele wskazuje na możliwość zmian w tym
zakresie.
Dla nikogo nie ulega wątpliwości, że tak wysokie tempo rozwoju gospodarczego
kraju o takiej wielkości musi stwarzać wiele poważnych problemów. Jednym z
nich jest problem zaopatrzenia w surowce, a szczególnie w paliwa. By
zapewnić sobie bezpieczny wzrost gospodarczy Chiny muszą mieć stabilne
dostawy surowców energetycznych. Czynią też wiele, by mieć stabilny dostęp
do źródeł tych surowców. Rozwijają więc współpracę z Rosją w dziedzinie
surowców energetycznych. Partnerami są państwowy koncern rosyjski Rosnieft i
chiński gigant CNPC. Współpraca będzie dotyczyć wspólnej eksploatacji złóż
na Sachalinie. Już wiadomo, że dostawy rosyjskiej ropy do Chin wzrosną z 10
mln ton w tym roku do 16 mln ton w 2006. Aż 12 mld USD będzie kosztowała
planowana budowa nowego rurociągu z Rosji do Chin. Jego przepustowość
wyniesie 20 mln ton ropy rocznie. Rosyjski Łukoil, indyjski ONGC i chiński
CNOOC rozpoczęły negocjacje w celu wspólnego przejęcia spółki
Petrokazakhstan, która zajmuje się wydobywaniem ropy w Kazachstanie. Wartość
rynkową tej firmy szacuje się na 2,5 mld USD. Chiński koncern naftowy
CNOOC - trzeci co do wielkości koncern tej branży w Chinach, zaoferował 18,5
mld USD za amerykański koncern naftowy UNOCAL. Podobnie aktywną postawę
Chińczycy prezentują w szeregu innych regionach świata, gdzie wydobywa się
surowce 9nie tylko energetyczne).
2. Chińskie towary zalewają świat. Rośnie deficyt czołowych krajów świata w
handlu z Chinami. W wymianie handlowej z USA w roku ubiegłym osiągnął on
poziom 162 mld USD, a w tym roku może przekroczyć 225 mld USD. Biały Dom
oskarża też Pekin, że z jego przyczyny w USA utracono 2,8 mln stanowisk
pracy. Nie inaczej jest w handlu z Unią. Systematycznie rośnie też deficyt w
wymianie handlowej Polski z Chinami (w ostatnich latach wyniósł on: w 2002
roku-1,8 mld USD, w 2003 roku-2,6 mld USD, w 2004 -3,5 mld USD). Tak USA,
jak i Unia ostatnio wprowadzają pośpiesznie regulacje i ograniczenia na
import kolejnych grup towarowych z Chin. Mimo to tegoroczna nadwyżka Chin w
handlu z resztą świata powinna przekroczyć 100 mld USD!
Po walutowym kryzysie azjatyckim w 1997 r. Chińczycy ściśle powiązali
swojego juana z USD. Ta decyzja okazała się bardzo korzystna dla chińskiej
gospodarki i można dziś powiedzieć, że na niej Chiny opierały swój
dotychczasowy rozwój gospodarczy, którego tempo jest dziś głównie zależne od
rozwoju eksportu.
Już od pewnego czasu wiele krajów dostrzegało w swobodnym wchodzeniu
chińskich towarów na swoje rynki poważne zagrożenie. Jednak mimo
świadomości słabości swoich gospodarek i niezbędności ich zreformowania
(chodzi tu o wysoki poziom deficytu budżetowego i handlowego w USA, oraz
zjawiska kryzysowe w czołowych gospodarczo krajach Unii), to jednak za
główną przyczynę tego pasma sukcesów chińskich towarów na światowych rynkach
wygodnie im jest upatrywać zaniżony kurs chińskiego juana wobec USD. Tak
twierdzi się do dziś, chociaż wszyscy mają świadomość, że obecna
konkurencyjność chińskich towarów to nie tylko skutek niedowartościowanej
chińskiej waluty, lecz przede wszystkim rezultat zauważalnego wzrostu ich
jakości i niskich kosztów robocizny.
Od dłuższego już czasu obserwowano naciski polityczne na Pekin, by
zreformował dotychczasową politykę wobec kursu juana. Mimo to w połowie
lipca rynki walutowe zaskoczyła informacja o odejściu Chin od sztywnego
kursu juana wobec dolara i powiązaniu go z koszykiem walut. Obecnie w skład
tego koszyka wchodzą GBP, EUR, JPY, USD, HKD, AUD, CAD oraz CHF. Kurs juana
wobec dolara został ponadto zrewaluowany o 2,1% i obecnie wynosi on 8,11
juana/USD wobec poprzedniego kursu 8,28 juana/USD. Pasmo wahań zostało
ustalone na +/- 0,3% wokół kursu referencyjnego.
Powszechnie mówi się, że decyzja chińskiego rządu o rewaluacji juana i
rezygnacji z jego dotychczasowego, ścisłego powiązania z amerykańskim
dolarem, zaskoczyła obserwatorów. Jednak zaskoczenie to nie dotyczyło treści
samej decyzji (bo od pewnego czasu spodziewano się jej), ale momentu jej
podjęcia. To zaskakujące wprowadzenie zmian kursu juana i powiązanie go
teraz z koszykiem walut potwierdza charakter chińskich rządów, w którym
decyzje podejmuje się w wąskim gronie i z liczeniem się przede wszystkim z
chińskimi interesami. Jest bowiem prawdą, że rynek wewnętrzny Chin nie
potrzebował tej zmiany, a obecnie w interesie Chin jest przede wszystkim
utrzymanie tempa wzrostu eksportu. Pekin był już od dłuższego czasu pod
rosnącą presją tak ze strony USA jak i ze strony członków instytucji
międzynarodowych jak MFW i BŚ, w tym także grupy G8. Zatem wydaje się
słuszną teza, że ta zmiana polityki walutowej jest przede wszystkim
odpowiedzią na naciski zewnętrzne.
W kręgu specjalistów mało kto spodziewał się decyzji o pełnym urynkowieniu
chińskiej waluty. Przeważa też dziś pogląd, że Chiny powinny w dalszym ciągu
utrzymać stały kurs wymienny juana, bo tego wymaga obecna faza rozwoju
gospodarczego kraju. Jak wiadomo obecna sytuacja gospodarcza Chin
charakteryzuje się niskim poziomem dochodu narodowego na mieszkańca (ok. 1
tys. USD), a chiński bilans płatniczy ma dziś olbrzymią nadwyżkę (przychody
z eksportu to 70% PKB). Aktualnie w chińskiej gospodarce dominuje bardzo
ekspansywny sektor eksportowy, któremu towarzyszą dynamicznie rozwijające
się dziedziny przemysłu nakierowane na krajowy rynek. Jednak w przemyśle
czołową rolę grają firmy powstałe na bazie bezpośrednich inwestycji
zagranicznych (jest ich 460 tys.). Realizują one różne fazy przetwórstwa czy
też montażu i są silnie powiązane z zagranicznymi inwestorami, a ich
produkcja jest skierowana głównie na eksport. Oparte są one na taniej sile
roboczej i generalnie bardzo niskich kosztach produkcji.
3.Po dokonanej zmianie w polityce walutowej w kręgach analityków
upowszechnia się też pogląd, że ta nagła zmiana rynkowego usytuowania juana
nie wynikała z rzeczywistych potrzeb chińskiej gospodarki, a jej podstawowym
powodem jest brak równowagi w gospodarce USA, bowiem jak długo świat i Azja
będą przechowywać swoje rezerwy walutowe w USD (a jest to jeszcze obecnie
korzystne tak dla rozwoju globalnego handlu, jak i wzrostu gospodarczego w
skali świata), tak długo nawet tacy potentaci jak Chiny będą liczyć się z
Białym Domem, z jego polityką i ze światową pozycją amerykańskiej waluty.
Ten pogląd potwierdzają ostatnie wypowiedzi prezesa banku centralnego
People's Bank of China, którego zdaniem "wzrost wartości juana pozwoli
ograniczyć - poprzez wzrost cen eksportu - nierównowagę w handlu światowym".
Stwierdził on też, że ta decyzja "umożliwi zmniejszenie deficytu handlowego
USA, chociaż efekt będzie niewielki z powodu wielkości amerykańskiej
gospodarki". Jednak zaprzeczył tezie, że zmiana reżimu kursowego to efekt
zagranicznej presji. Jego zdaniem leży ona przede wszystkim w
długoterminowym interesie gospodarki Chin.
Jak wiadomo Amerykanie naciskali na rewaluację juana o 10%. Polemikę z tą
tezą można było spotkać w chińskich publikacjach biznesowych ( np. w China
Business). Rozpatruje się tam wariant rewaluacji juana np. o 5%. Wykazano
jednak, że zaszkodziłoby to chińskim firmom, a także zmniejszyłoby to o 1,4
punktu procentowego tak PKB jak i inflację (obecny wzrost gospodarczy wynosi
9,5%, a roczna inflacja 1,6%). Zdaniem polityków chińskich decyzja podjęta
w lipcu jest wyważona, umożliwi niezbędne schłodzenie gospodarki i zmniejszy
zagrożenie wzrostem inflacji.
Henryk S. KOLKA-profesor w Wyższej Szkole Zarządzania Marketingowego i
Języków Obcych w Katowicach
2005.07.25
--
Sławek SWP - Przy odpowiedzi na priv adres trzeba poprawić
Ekspert to człowiek, który przestał myśleć - on wie :-)
http://www.jow.org.pl
Droga zagubionym: http://www.pascha.pl/
http://foxx.salon24.pl/2631,index.html