-
Jak Masterlink olewa reklamacje klientów | "Seba" <bbastek13...
Pokrótce opiszę niezwykłą "solidność" masterlinka : w marcu stolarz wysłał mi
za ich pośrednictwem drewniane drzwi do zabudowy lodówki, drzwi dojechały, a
że była to duża i dokładnie oklejona paka to żona naderwała fragment
opakowania i po stwierdzeniu że są to nasze drzwi (kolor, wzór itp.) odebrała
przesyłkę (z dzieckiem na ręku, kurier oczywiście w żaden sposób nie starał
się jej pomóc, bardzo się spieszył itp.). Ja po powrocie z pracy uporałem się
z taśmami oklejającymi paczkę i po całkowitym rozpakowaniu okazało się że
drzwi są popękane, pomiażdżone są 2 rogi, drewno w kilku miejscach
poodłupywane - jednym słowem nie nadawały się nawet do renowacji, musiałem
zamówić nowe. Tego samego dnia złożyłem reklamację przez ich formularz www,
na drugi dzień zadzwoniłem i okazało się że żadnej reklamacji nie ma,
opowiedziałem wieć o co chodzi i wysłałem reklamację mailem. Prosiłem w niej
o przyjazd przedstawiciela w celu oceny szkód i spisania protokołu (mają
obowiązek ustawowy przyjechać w ciągu 7 dni od dostarczenia przesyłki w celu
spisania protokołu szkody), olali to a po miesiącu przysłali spis dokumentów
które musze do reklamacji dołączyć (wysłali tak późno bo .... mają tak duzo
reklamacji że wcześniej nie dali rady, tak mi wytłumaczyła uprzejma pani z
ich działu reklamacji, ta sama pani powiedziała że brak protokołu szkody nie
stanowi przeszkody w pozytywnym rozpatrzeniu reklamacji, na szczęście
wszystkie rozmowy z nimi mam nagrane, bo nie wierzę że ich
nagrania "przypadkiem" by nie zginęły gdyby ktoś chciał je odsłuchać). Moja
reklamacja została oczywiście odrzucona z powodu .... braku protokołu
szkodowego. Na kolejne odwołania dostawałem tą samą odpowiedź, w skrócie
mówiąc napisali "bujaj się, mamy gdzieś że zniszczyliśmy twoją rzecz". Kwota
mojej straty jest co prawda niewielka, ale im nie odpuszczę, choćbym miał do
tego dopłacić, bo z takim chamstwem, zlewaniem klienta i brakiem poszanowania
prawa (ustawa prawo przewozowe) w przypadku jakiegokolwiek usługodawcy
jeszcze się nie spotkałem. Na razie sprawą tą zajął się Powiatowy Rzecznik
Konsumenta (któremu bardzo za to dziękuje), wysyłając do nich pismo z tymi
samymi zarzutami, jakie ja do nich wysyłałem od marca, ale mam nadzieję że
może Jego potraktują poważnie - w końcu Rzecznik może nałożyć grzywnę i
skierowac sprawę do sądu. Na razie czekam, co będzie dalej. A tą firmę
odradzam każdemu, niekompetencja i arogancja powalająca,
pozdrawiam
Sebastian
--
-
Re: Jak Masterlink olewa reklamacje klientów | "Janusz" <janoush_spamM_...
Użytkownik "Seba"
news:ech7km$78r$1...
> Pokrótce opiszę niezwykłą "solidność" masterlinka : w marcu stolarz wysłał
mi
Masterlink stał się najgorszą firmą kurierską w Polsce. Nie zdażyło mi się,
żeby jakiś towar, wysłany do mnie Masterlinkiem, dotarł bez kłopotów. A to
na potwierdzenie:
1. Zlewozmywak granitowy. Kurier jakoś dziwnie szybko zmył się z domu.
Złapałem go na parkingu bo nie mógł wyjechać. Zmusiłem (!!!) go do
sporządzenia protokołu szkody bo zlewozmywak był połamany. Sąsiad
powiedział, że wypadł kurierowi z auta. Ten s#...
uszkodzony towar...
2. Zamówiłem w sklepie Orange telefon. Ani awizo, ani informacji. Towar
miałem sobie sam odebrać z magazynu. Interwencja Orange i przyjechali. To
samo z dwiema innymi przesyłkami z Orange.
3. Dwa dni temu: Zamówiłem opony. 4 sztuki. Przyjechała jedna. Inna. Okazało
się, że idioci w Mastelinku pomylili listy przewozowe i moje opony pojechały
do kogoś innego.
Standardem jest, że kurier NIE dzwoni, aby się umówić. Nawet SMSa nie wyśle,
żebym ja mógł oddzwonić jak mu już szkoda kasy na telefon.
Pozdr.
Janusz
-
Re: Jak Masterlink olewa reklamacje klientów | "Seba" <bbastek13...
> Standardem jest, że kurier NIE dzwoni, aby się umówić. Nawet SMSa nie wyśle,
> żebym ja mógł oddzwonić jak mu już szkoda kasy na telefon.
>
> Pozdr.
> Janusz
>
moja przesyłka była tak zniszczona, że na 100% ktoś z masterlinka o tym
wiedział (albo którys z kurierów albo w magazynie) - żeby tak połamać
drewniane drzwi trzeba je było kilka razy porżądnie rzucić , skakać po nich i
dodatkowo przewozić bez żadnego zabezpieczenia przed przemieszczeniem w
furgonetce.
--