Kaczmarek: To Ziobro mi ujawnił akcję CBA. | "Jacek Kawecki" <precz.debilom...
Marcin Kącki: Ile pan wiedział o akcji CBA przeciwko Lepperowi?
Janusz Kaczmarek, odwołany w środę szef MSWiA: Wiedziałem w szczątkowej
formie.
Dowiedział się pan na tym słynnym zebraniu? Wszedł pan, gdy rozmawiali
Ziobro, Wassermann i Kaczyński.
- Nie było takiego zdarzenia. To wymysł.
To od kogo? Przecież premier mówił, że tylko kilka osób wiedziało.
- Ależ skąd, wiedziało wiele osób.
A pan od kogo się dowiedział?
- Od ministra Ziobry.
Powiedział panu służbowo?
- Nie. Podległe mi służby nie uczestniczyły w akcji, więc nie miałem
interesu, aby o tym wiedzieć.
To dlaczego powiedział?
- Nie wiem, ale mogę opisać okoliczności. Jakiś czas przed akcją CBA
podległe mi CBŚ szykowało swoją zupełnie inną operację bez związku z
polityką. Ziobro zadzwonił i poprosił, abyśmy przełożyli naszą akcję, bo
tego samego dnia będzie realizowana inna, na której mu bardziej zależy. Więc
nakazałem CBŚ przełożyć ich operację. Pamiętam, że Marzec [ówczesny szef
CBŚ] był wściekły.
Ziobro wyjaśnił wtedy powód?
- Wtedy nie. Wyjaśnił kilka dni później.
Przed akcją CBA?
- Oczywiście przed akcją CBA z 6 lipca. Powiedział, że będzie sprawa z
korupcją i zamieszany może być Lepper. Dlatego nie chciał, aby dwie akcje
się pokrywały.
Po co Ziobro wyjawił panu szczegóły?
- Nie mam pojęcia. Może chciał, aby jak najwięcej ludzi o tym wiedziało.
Sabotował akcję CBA? Po co? To brzmi idiotycznie!
- Nie wiem, może już wcześniej chlapnął komuś o akcji i chciał poszerzyć
krąg ludzi, którzy o tym wiedzieli. W ten sposób rozmyłby swoją
odpowiedzialność.
Jako minister byłem śledzony - dalsza część rozmowy oraz o wojnie Kaczmarka
z Ziobrą - s. 3;
W liście do ministra Ziobry napisał pan: "Moi bliscy współpracownicy są
upokarzani". Jak?
- Dzwonił do mnie Kornatowski, który powiedział, że pierwszy raz w życiu
ktoś go tak upokorzył. Powiedziano mu bowiem, że będzie przeszukiwane jego
mieszkanie i biuro.
Pana mieszkanie też przeszukano?
- Też.
Rozkręcili zamki? Przecież jest pan we Włoszech.
- Znajomi powiadomili mnie, że media podają informację o przeszukaniu mojego
mieszkania. Poprosiłem wtedy znajomego, aby pojechał pod mój dom. I
rzeczywiście: stali tam panowie, którzy już się szykowali. Wtedy zezwoliłem,
aby znajomy, którego uczyniłem swoim pełnomocnikiem, przekazał im klucze. I
weszli na przeszukanie.
Ma pan obawy?
- Niczego tam na pewno nie znaleźli, bo jestem niewinny. Ale miałem obawy,
że coś w moim mieszkaniu przybędzie.
Sugeruje pan, że mogli coś panu podrzucić?
- Tak, dlatego prosiłem pełnomocnika, aby podczas przeszukania zwracał na
takie zachowania uwagę.
A wcześniej nie miał pan sygnałów o trafieniu do "kręgu podejrzeń"?
- Miałem. Kilka tygodni temu mój syn, który zna się na informatyce,
powiedział, że ktoś sprawdza jego pocztę mailową. A potem pod moim domem
krążył samochód Centralnego Biura Antykorupcyjnego.
Skąd pan wie? Przecież oni jeżdżą nieoznakowanymi autami.
- Bo jest z tego notatka policyjna. Policjanci, którzy mnie ochraniają,
zauważyli to auto, jak krąży, więc zatrzymali do kontroli. Ale siedzący w
nim mężczyźni zachowywali się niegrzecznie, więc policjanci chcieli ich
zabrać na komisariat. Wtedy pokazali legitymacje CBA.
Kiedy to było?
- Dwa-trzy tygodnie temu. Policjanci zrobili z tego zdarzenia notatkę.
Próbował pan to wyjaśniać z CBA?
- Nie, nikogo o to nie pytałem. Ale notatka z tej sprawy istnieje. Wiem
również od funkcjonariusza jednej ze służb, że w ciągu minionego roku
kilkakrotnie brano moje oraz komendanta Kornatowskiego billingi
telefoniczne.
Był pan wtedy ministrem MSWiA i twierdzi, że był inwigilowany, być może padł
ofiarą intrygi ministra sprawiedliwości.
- Żyjemy w państwie totalitarnym. Bo oni specjalnie czekali, aż wyjadę na
urlop, aby rozpętać tę kampanię. Przecież dzień przed wyjazdem na początku
tygodnia rozmawiałem z premierem i żadnych sygnałów nie było, abym miał
trafić do "kręgu podejrzeń". Wszyscy wiedzieli, że za chwilę wyjeżdżam na
urlop. I gdy wyjechałem, zaczęło się...
http://www.gazetawyborcza.pl/1,75478,4381719.html
Jacek Kawecki