Dyskusje / Re: Kierowca z ZTMu

  • Re: Kierowca z ZTMu | "Tomek Glowka" <st1545@o2.pl>
    DoQ napisał(a):
    > Użytkownik "scream" napisał
    > > w jego bok!!! Nie było możliwości żeby kierowca autobusu nie widział
    > > Jeepa,
    > > bo ten stał w 90% na jego kończącym się pasie-zatoczce. Wypada szyba z
    > > drzwi pasażera, widze że znajduje sie tam fotelik dla małego dziecka (na
    > > szczęście pusty).
    > Oni tak maja. Na prawdziwe wymuszenia reaguja hamulcem w podlodze, za to
    > lubia sie zemscic na bogu ducha winnych.
    Witam
    I macie racje, i nie. Rzeczywiscie, czesto kierowcy jezdza
    niepotrzebnie ostro i zlosliwie, rzeczywiscie caly dzien pracy wsrod
    "stada baranow zajezdzajacych droge i nieustepujacych miejsca" nie moze
    byc usprawiedliwieniem (w koncu to odpowiedzialna praca dla ludzi o
    nerwach mocniejszych niz przecietne). Rzeczywiscie - wiem, bo
    autobusami jezdze prawie codziennie i nawet (prawie) codziennie
    spotykam sytuacje podobne do wszystkich trzech opisanych (tylko ze
    "bezdotykowe").
    Napisze wiec jak to wyglada od strony pasazera tkwiacego w autobusie w
    codziennym korku.
    1. Pas przy Miedzynarodowej regularnie sluzy cwaniakom jadacym trasa
    lazienkowska do ominiecia kilkunastu aut w korku. Jesli kierowca MZA
    akurat do cwaniakow nie nalezy (albo mu nie zalezy) to patrze i tylko
    kazdego z tych wpychajacych sie z prawej najchetniej bym [...]
    2. Numer z atakowaniem przystanku z lewego pasa swietnie sie udaje na
    wiadukcie ul. Plowieckiej. Autobus blokuje w ten sposob 3 pasy i czesto
    jeszcze czwarty (wjazd od Patriotow) i zyskuje dzieki temu czasem
    minute, czasem pol. Moglby jechac prawym pasem, ale tam na szczycie
    wiaduktu czesto (nie zawsze) sa zatory spowodowane przez cwaniaczkow
    dwojga gatunkow (analogicznego jak powyzej oraz milosnikow zawracania
    na zakazie). Jesli zatoru akurat nie ma zysk/strata wynosi zero.
    3. Kierowca (samochodu) ma obowiazek ulatwic autobusowi wlaczanie sie
    do ruchu. Teoretycznie powinien wystarczyc kierunek w lewo i droga
    powinna byc wolna. Nie bywa, wiec kierowcy MZA (ale przeciez nie tylko
    oni) czesto ruszaja z glowa obrocona w lewo do tylu.
    Omijanie autobusu tylko po to, by zaraz ostro skrecic w prawo nie jest
    ulatwianiem mu manewru. Tlumaczenie, ze "on _jeszcze_ nie ruszal"
    dowodzi braku zdolnosci przewidywania; nieprzewidywalna jest tylko (ale
    nie dla wszystkich, jak widac) sytuacja, w ktorej kolejny
    autocwaniaczek jedzie pod prad.
    Podsumowujac, potwierdzam. Rowniez widzialem swoiste polowania na "tych
    glupich kierowcow". Daleki bylbym jednak od zgody, by pojedyncze
    sytuacje byly oceniane, lub, co gorsza, uogolniane przez osoby, ktore
    autobusami jezdza rzadko (albo prawie wcale nie jezdza samochodami).
    pozdrawiam, tomek

  • Re: Kierowca z ZTMu | scream <nie@podam.pl>
    Dnia 19 Dec 2006 15:14:15 -0800, Tomek Glowka napisał(a):

    > 3. Kierowca (samochodu) ma obowiazek ulatwic autobusowi wlaczanie sie
    > do ruchu. (...) Tlumaczenie, ze "on _jeszcze_ nie ruszal"
    > dowodzi braku zdolnosci przewidywania; nieprzewidywalna jest tylko (ale
    > nie dla wszystkich, jak widac) sytuacja, w ktorej kolejny
    > autocwaniaczek jedzie pod prad. (...)

    Czy Ty przeczytałeś to co ja napisałem? Samochód A skręca w lewo, wypuszcza
    z ulicy samochód B, a w chwili gdy chce ruszyć - kierowca autobusu z
    premedytacją wjeżdża w niego. Gdzie tu jest wina tego samochodu, bo nie
    rozumiem?

    --
    best regards,
    scream (at)w.pl
    Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

  • Re: Kierowca z ZTMu | "Lipton" <lipton44@wp.pl>
    Użytkownik "DoQ" napisał w wiadomości
    news:em9qng$97$1@inews.gazeta.pl...
    >>> szanuje Twoja powazna odpowiedz ..
    >> Ciesze sie bardzo, ze ja szanujesz. A blad faktycznie kardynalny...
    > Czyli tradycyjnie lubisz sobie za przeproszeniem "popierdolic" kibord
    > warriorze.

    Cytujac jednego - jakze swiatlego - uzytkownika prw napisze tak: ciebie
    ironia musi wyjatkowo mocno kopnac w dupe zebys zrozumial... :>

    A tradycyjnie to ty cos pierdolisz pajacu. Kolega "Fantomas" chociaz
    przyznal sie do bledu... ty za to napisales kolejnego jakze
    'merytorycznego' posta (wiem, statsy trza se nabijac). Szkoda, ze nadal nie
    ustosunkowales sie do pytan zadanych w poprzednim watku. Ale jak sie nie ma
    argumentow, to tylko tak moze byc. Warriorze, wrrr...

    A w ogole to stosujac (za przeproszeniem oczywiscie :)) twoj rynsztokowy
    jezyk, to nie wpierdalaj sie miedzy wodke a zakaske jak nie masz nic do
    powiedzenia. Wszyscy beda wtedy szczesliwi.

    > A adresu jak nie ma tak nie bylo bolku, mimo ze sam sie określiłeś.

    "Bolka" te se poszukaj w tej swojej rodzince.

    BTW: skad wiedzialem, ze sie odezwiesz, cffffaniaczku ;)


    /kl

  • Re: Kierowca z ZTMu | "Maciej Muran" <no.address@no.spam>
    Użytkownik "masti" napisał
    > A nie przyszło Ci do głowy, że jazda 18m autobusem w dżungli warszawskich
    > ulic
    > jest ciężka i ustąpić? Bo ty, czy ja, jedziemy po ulicach godzinę czy
    > dwie, a
    > kierowca autobusu 8-10h?

    A nie przyszło Ci do głowy, że autobusowi wyjadacze ciepiący po 8-10h w
    swych ogromniastych maszynach mogliby co jakiś czas zachować się jak
    dżentelmeni na drodze?
    Nie przyszło Ci do głowy, że widząc "babę za kierownicą" postanawiają
    *bezmyślnie* wykorzystać siłę, którą dysponują?
    Tak, ja też nie znoszę "bab za kierownicą" ale nauczyłem się, że lepiej
    ustąpić niż sprawdzać jej brak umiejętności.
    W opisanej sytuacji, to kierowca autobusu doprowadził do groźnej sytuacji.
    Brak ponownego wrzucenia kierunkowskazu przez kobitkę o niczym nie świadczy,
    bo czasami jest to wręcz niemożliwe. I jestem pewien, że manewrując w ten
    sposób (celem doprowadzenia do kolizji) miał więcej szczęścia niż
    umiejętności - nikt mi nie powie, że facecik jeżdżący autobusem od słupa do
    słupa jest kierowcą!

    Tak, od jakiegoś czasu jestem świadkiem mrugania awaryjnymi w podziękowaniu
    za zatrzymanie się aby autobus mógł bezpiecznie włączyć się do ruchu.
    Oznacza to, że jeśli się chce, to można jechać bezkolizyjnie i można być
    dżentelmenem właśnie. Opisany przypadek świadczy jedynie o braku
    doświadczenia i braku chęci wykazania dobrej woli przez "kierowcę" autobusu.

    M.


    --
    Posted via a free Usenet account from http://www.teranews.com

  • Re: Kierowca z ZTMu | "Lipton" <lipton44@wp.pl>
    Użytkownik "Szuwaks" napisał w wiadomości
    news:em9qpl$ku$1@inews.gazeta.pl...
    >>> Od kiedy to kierowcy ZTM-u prowadza miejskie autobusy?
    >> masz racje Lipton blad w nazwie ZTM czy MZA jest tutaj kluczowy w sprawie
    > No wbrew pozorom i stylowi Liptonowych odpowiedzi,

    A co bylo nie tak w tej wypowiedzi Szuwaksie? :) Zwrocilem tylko grzecznie
    uwage, ze ZTM =/= MZA. I kolega Fantomas zrozumial. Co prawda odpisal troche
    ironicznie, ale jego prawo.

    Za to zaraz odezwaly sie jakies burki typu DoQ (swoja droga DoQ = dog? :> ),
    ktore musialy powiedziec co wiedza :] A wiedza jak widac niewiele.

    > ma On rację.

    Szuwi, czesci mowy (w tym wypadku zaimek; dokladnie zaimek rzeczowny)
    piszemy w naszym jezyku z malej litery :-P No chyba, ze rozpoczynaja one
    zdanie :)


    --
    /kl
    ~~~
    AWARIA, WYPADEK, WYKOLEJENIE
    Dzwoń: 604-272-170 lub 9285 !!!

  1 2 3 4 5 6 7 8 9 10  

Podobne