-
kłopoty z pracodawcą | "Blue" <kamik21...
Witajcie, nie wiem jak poradzić sobie w mojej obecnej sytuacji, która nie
jest chyba szablonowa.
Pracuję od roku w pewnej firmie jako grafik. To moja pierwsza praca po
studiach. Podpisałam z firmą dwie umowy na czas nieokreślony - umowę o pracę
na jedynie 300 zł/netto mies (z której to kwoty szef odlicza sobie podatek i
zus) oraz umowę o dzieło z określoną stawką od jednego projektu (pracuję w
domu, nie w firmie). Dobrze wiem, że w razie L4 czy macierzyńskiego (jestem
teraz w ciązy) będę otrzymywać jedynie te 300 zł.
Aż do teraz było dobrze, szef ciążę przyjął naturalnie, myślałam, że jest
ok. Pracowałam co prawda mniej, niż przed ciążą, bo nie mogę spędzać wielu
godzin przed monitorem, no i doszły dolegliwości ciążowe (przez 3 mies.
"mieszkałam" w łazience). Nie było jednak miesiąca w którym nie pracowałabym
wcale, z reguły moje wypłaty wynosiły 40-70% wypłat sprzed ciązy. Ale były,
co dla mnie bardzo ważne, a przeciez umowa nie trzyma mnie w ryzach jesli
chodzi o ilość projektów.
Teraz szef domaga się, żebym wzięła L4 do końca ciąży, żeby te 300 zł płacił
za niego ZUS. Poza tym nie mogę się doczekać wypłaty za projekty za sierpień
(powinna przyjśc 2 tyg temu, podstawa czyli 300 zł przyszła regulaminowo na
początku września). Szef ignoruje wszystkie moje pytania na ten temat, po
prostu na nie nie odpowiada (kontaktujemy się mailowo).
Nie wiem, co powinnam zrobić. Nie ukrywam, że bez pensji jest mi bardzo
cięzko, narobiłam sobie długów na opłaty. Co ja teraz mogę? Czy on nie płaci
mi dlatego, żeby mnie zmobilizować do tego L4? Czy takie długie zwolneinie
(5 miesięcy) nie będzie miało dla mnie jakichś konsekwencji w przyszłosci? A
co, jeśli lekarz mi go nie wyda (w końcu mogę pracować, chociaż mniej)? Czy
ktoś kompetentny może się wypowiedzieć?
Dziękuję
-
Re: k | Adam Klobukowski <adamklobukowski...
Blue pisze:
> Witajcie, nie wiem jak poradzić sobie w mojej obecnej sytuacji, która nie
> jest chyba szablonowa.
> Pracuję od roku w pewnej firmie jako grafik. To moja pierwsza praca po
> studiach. Podpisałam z firmą dwie umowy na czas nieokreślony - umowę o pracę
> na jedynie 300 zł/netto mies (z której to kwoty szef odlicza sobie podatek i
> zus) oraz umowę o dzieło z określoną stawką od jednego projektu (pracuję w
> domu, nie w firmie). Dobrze wiem, że w razie L4 czy macierzyńskiego (jestem
> teraz w ciązy) będę otrzymywać jedynie te 300 zł.
> Aż do teraz było dobrze, szef ciążę przyjął naturalnie, myślałam, że jest
> ok. Pracowałam co prawda mniej, niż przed ciążą, bo nie mogę spędzać wielu
> godzin przed monitorem, no i doszły dolegliwości ciążowe (przez 3 mies.
> "mieszkałam" w łazience). Nie było jednak miesiąca w którym nie pracowałabym
> wcale, z reguły moje wypłaty wynosiły 40-70% wypłat sprzed ciązy. Ale były,
> co dla mnie bardzo ważne, a przeciez umowa nie trzyma mnie w ryzach jesli
> chodzi o ilość projektów.
> Teraz szef domaga się, żebym wzięła L4 do końca ciąży, żeby te 300 zł płacił
> za niego ZUS. Poza tym nie mogę się doczekać wypłaty za projekty za sierpień
> (powinna przyjśc 2 tyg temu, podstawa czyli 300 zł przyszła regulaminowo na
> początku września). Szef ignoruje wszystkie moje pytania na ten temat, po
> prostu na nie nie odpowiada (kontaktujemy się mailowo).
> Nie wiem, co powinnam zrobić. Nie ukrywam, że bez pensji jest mi bardzo
> cięzko, narobiłam sobie długów na opłaty. Co ja teraz mogę? Czy on nie płaci
> mi dlatego, żeby mnie zmobilizować do tego L4? Czy takie długie zwolneinie
> (5 miesięcy) nie będzie miało dla mnie jakichś konsekwencji w przyszłosci? A
> co, jeśli lekarz mi go nie wyda (w końcu mogę pracować, chociaż mniej)? Czy
> ktoś kompetentny może się wypowiedzieć?
> Dziękuję
300 PLN? Na pełny etat? To poniżej płacy minimalnej. 300 PLN netto? O
ile się nie mylę, netto to już po odliczeniu podatków, ZUSów itp.
Ponadto: jeżeli zlecenia miałaś robić w ramach godzin pracy, to
prawdopodobnie sąd pracy bez problemu uzna to za zwykły stosunek pracy,
i pracodawce będzie ci musiał od tego ZUS i wszelkie składki odprowadzić
(ważne to do emerytury).
Z tym że nie jestem prawnikiem, więc może skonsultuj się ze specjalistą.
W PIPie powinni ci pomóc za darmo.
Btw. Takiemu szefowi bym powiedział żeby się bujał.
--
Semper Fidelis
Adam Klobukowski
adamklobukowski...
-
Re: k | "Kama" <kamik21...
> 300 PLN? Na pełny etat? To poniżej płacy minimalnej. 300 PLN netto? O
> ile się nie mylę, netto to już po odliczeniu podatków, ZUSów itp.
Tak, ale to jest 1/4 etatu. 300 netto, 360 brutto. Pracuję w domu, przy
własnym komputerze i pracodawcy tak naprawde nie obchodzi, jak szybko
wyrabiam się z robotą. Za to, co zrobię mam oczywiście osobną stawkę, ale to
już z umowy o dzieło.
>
> Ponadto: jeżeli zlecenia miałaś robić w ramach godzin pracy, to
> prawdopodobnie sąd pracy bez problemu uzna to za zwykły stosunek pracy,
> i pracodawce będzie ci musiał od tego ZUS i wszelkie składki odprowadzić
> (ważne to do emerytury).
Z tego co wiem to płaci tylko podatek, ale tez nie na pewno, być może tego
nigdzie nie zgłasza...
> Btw. Takiemu szefowi bym powiedział żeby się bujał.
Gdybyś był w 5. miesiącu ciązy to też?:(
Ktoś mi musi płacić te skłądki, żebym mogła cociaż urodzić w państwowym
szpitalu...
-
Re: k | "Kama" <kamik21...
Własnie się dowiedziałam - moja umowa o dzieło jest umową o prawa autorskie,
która z zasady nie jest ozusowana. Ponoć wszyscy w naszej firmie mają 1/2
lub 1/4 etatu i podobne (do mojej) umowy o prawa autorskie - żeby tylko
maksymalnie zaniżyć szefowi opłaty. U nas w firmie się nie choruje i nie
zachodzi w ciążę, bo nikt nie wyżyje do końca miesiąca za tę marną podstawę.
Urlopy oznaczają przerwę w zarabianiu. Fajnie:)
K.
-
Re: k | Andrzej Lawa <alawa_news...
Kama wrote:
> Własnie się dowiedziałam - moja umowa o dzieło jest umową o prawa autorskie,
> która z zasady nie jest ozusowana. Ponoć wszyscy w naszej firmie mają 1/2
Wyjątkiem od tej zasady jest podpisywanie tych umów z pracodawcą (czyli
osobą/firmą, w której ma się etat lub jego kawałek).