-
Korepetycje | Archibald <arturo_77...
To jest tak: nauczyciel chce zarabiać 2500 miesięcznie. Z etatu w szkole
dostaje (+/-)1200 jak ma szczęście czyli nadgodziny i jest dyplomowany
to te (+/-)500 zl jeszcze więcej . Wiec organizuje korepetycje albo
praca w klubie sprtowym, albo inna praca. Dziennie kilka godzin
korepetycji, godzina +/- 30 zl.
Cały szkopuł polega na tym, że przykłada się bardziej do lekcji
prywatnych kosztem lekcji etatowych. Taka prawda. Cierpi na tym szkoła,
czyli uczniowie, sam nauczyciel też (jest zajechany po tylu lekcjach lub
innej pracy)
Jeśli chcecie przykłady z życia wzięte zapraszam do dyskusji.
-
Re: Korepetycje | "vertret" <vertret...
Użytkownik "Archibald"
news:ef8q46$rv4$1...
> Jeśli chcecie przykłady z życia wzięte zapraszam do dyskusji.
A chcesz dyskutować i szukać rozwiązań, czy tylko narzekać?
--
vertret
-
Re: Korepetycje | Archibald <arturo_77...
> A chcesz dyskutować i szukać rozwiązań, czy tylko narzekać?
Rzetelna dyskusja z nowymi rozwiazaniami
-
Re: Korepetycje | "vertret" <vertret...
Użytkownik "Archibald"
news:ef9859$661$1...
> > A chcesz dyskutować i szukać rozwiązań, czy tylko narzekać?
> Rzetelna dyskusja z nowymi rozwiazaniami
Rozwiąznie jest jedno. Jak najszersza prywatyzacja.
--
vertret
-
Re: Korepetycje | "Jotte" <tjp3...
W wiadomości news:ef8q46$rv4$1...
> To jest tak: nauczyciel chce zarabiać 2500 miesięcznie. Z etatu w szkole
> dostaje (+/-)1200 jak ma szczęście czyli nadgodziny i jest dyplomowany to
> te (+/-)500 zl jeszcze więcej . Wiec organizuje korepetycje albo praca w
> klubie sprtowym, albo inna praca. Dziennie kilka godzin korepetycji,
> godzina +/- 30 zl.
> Cały szkopuł polega na tym, że przykłada się bardziej do lekcji prywatnych
> kosztem lekcji etatowych. Taka prawda.
Prawda jest nieco inna. Pełnozatrudniony nauczyciel dyplomowany z 20-letnim
albo większym stażem pracy zarabia rocznie ok. 32600 zł brutto (licząc tylko
gwarantowane składniki wynagrodzenia).
W roku odbywa ~675 godzin dydaktycznych. Zatem jedna godzina dydaktyczna
kosztuje ~48 zł. Naturalnie brutto. Netto to ~32,50 zł.
Oczywiście nie jest tak dobrze, bo na taką stawkę składają się nie tylko
godziny dydaktyczne, ale cała masa innych działań. Myślę, że można przyjąć
na roboczo, że biorąc pod uwagę wszystkie działania (czyli wliczając
przygotowanie do zajęć, sprawdzanie prac, egzaminowanie, posiedzenia na
zebraniach i radach, papierkologia itp.) realna stawka za godzinę pracy
wyniesie jakieś circa about 18-20 zeta do łapki.
To jest przybliżona kwota _maksymalna_ - dotyczy bowiem najwyżej uposażonego
nauczyciela. Dla większości nauczycieli są to znacznie mniejsze kwoty.
Tyle suche liczby.
> Cierpi na tym szkoła, czyli uczniowie, sam nauczyciel też (jest zajechany
> po tylu lekcjach lub innej pracy)
Praca nauczyciela, to po prostu wykonywanie usługi edukacyjnej, usługi
polegającej na przekazywaniu wiedzy. Jak każda właściwie usługa może być ona
wykonana z różną jakością czyli na różnym poziomie. Jakość jest
nierozerwalnie związana z ceną, tu: zapłatą. Kto płaci mniej - kupi gorszej
jakości towar/usługę. To normalne i zrozumiałe.
Dlatego nie przesadzałbym z twierdzeniem, że uczeń jakoś szczególnie cierpi
z powodu dodatkowej działalności zarobkowej belfra. Oto uzasadnienie:
Jestem nauczycielem, pracuję w szkole, gdzie zarabiam ile zarabiam i
stosownie do tej zapłaty świadczę moja usługę na adekwatnym poziomie.
Ponieważ zapłata jest podła podejmuję dodatkowe działania zarobkowe. Jednak
nadala staram sie utrzymać dotychczasowy poziom pracy w szkole, bo płacą mi
ciągle tyle samo.
A teraz załóżmy, że rezygnuję z dodatkowych zarobków, bo mi sie nie chce.
Czy z tego powodu podniosę jakość mojej pracy w szkole? Oczywiście - nie, bo
tam mi dalej płacą tyle samo, więc to samo dostają. Po prostu mam mniej kasy
w kieszeni ale za to więcej czasu dla siebie, jestem mniej "zajechany" itp.
Krótko mówiąc państwo kupiło u mnie usługę edukacyjną pewnej jakości, której
wykładnikiem jest wyłącznie cena/zapłata.
To wszystko spore uogólnienie, choć dobrze obrazuje sam schemat. Uposażenie
nauczycieli jest na takim poziomie, że podjęcie dodatkowych prac nie jest
kwestią wyboru lecz stanowi konieczność. Ponadto aby nauczyciel żył jak
człowiek musi podjąć te działania w skali faktycznie mogącej rzutować nie
tylko na jakość jego pracy w szkole (z punktu widzenia usługobiorcy, czyli
podatnika winny jest tu naturalnie resort edukacji jako pośrednik, w żadnym
wypadku nie nauczyciel), ale - długofalowo - na jego zdrowie.
Uff, nawymądrzałem się, ale materia ważna i niełatwa.
--
Pozdrawiam
Jotte