Dyskusje / Re: Panslawopodobni są wśród nas... ;)

  • Re: Panslawopodobni są wśród nas... ;) | "Sky" <skymen...

    Użytkownik "Panslavista" news:f1j9pb$8f2$1...
    >
    > "eTaTa" > news:f1j3k9$rbv$1...
    >
    > > Ok. Masz na uwadze... dzieci nie nasze, są nie nasze.
    >
    > Dokładnie - moje dzieci nie są i nie powinny być kogokolwiek innego.

    Dzieci nie są twoją czy kogokolwiek innego własnością [przecież
    ludzie -nawet mali nie są rzeczą!]...są jedynie oddane nam
    [rodzicom-opiekunom] pod opiekę -i to po to by pomóc im się jak najszybciej
    usamodzielnić -czyli stać się samostanowiącymi o sobie podmiotami
    społeczeństwa [populacji].
    Kto tego nie rozumie i ubezwłasnowalnia kogoś własną nadopiekuńczością czy
    zaborczością jest "psycho-toksyczny" zarówno dla innych jak i sam dla
    siebie...szuka bowiem w przywiązaniu do siebie innych poczucia własnego
    bezpieczeństwa.

    Nieszczęśliwiec nie może nauczyć innych szczęścia -produkuje jedynie innych
    nieszczęśliwców.

    A to co w nas rodzicach jest instynktownymi reakcjami przywiązania i chęci
    dominacji - i owszem ma swoją rolę i miejsce sobie własciwe tak w procesie
    opieki i wychowywania ptomstwa jak i w naszym osobistym dojrzewaniu do
    jeszcze pełniejszego człowieczeństwa jaką jest owe naturalne rodzicielstwo
    [z jego odruchami]...i psychiczny dystans do tychże odruchów... ;)

    To tak nabazgrane w odruchu chwilowej niepoczytalności
    [czyt. normalności] ;)

  • Re: Panslawopodobni są wśród nas... ;) | "Panslavista" <panslavista...

    "Sky" >
    > Użytkownik "Panslavista" > news:f1j9pb$8f2$1...
    > >
    > > "eTaTa" > > news:f1j3k9$rbv$1...
    > >
    > > > Ok. Masz na uwadze... dzieci nie nasze, są nie nasze.
    > >
    > > Dokładnie - moje dzieci nie są i nie powinny być kogokolwiek innego.
    >
    > Dzieci nie są twoją czy kogokolwiek innego własnością [przecież
    > ludzie -nawet mali nie są rzeczą!]...są jedynie oddane nam
    > [rodzicom-opiekunom] pod opiekę -i to po to by pomóc im się jak
    najszybciej
    > usamodzielnić -czyli stać się samostanowiącymi o sobie podmiotami
    > społeczeństwa [populacji].
    > Kto tego nie rozumie i ubezwłasnowalnia kogoś własną nadopiekuńczością czy
    > zaborczością jest "psycho-toksyczny" zarówno dla innych jak i sam dla
    > siebie...szuka bowiem w przywiązaniu do siebie innych poczucia własnego
    > bezpieczeństwa.
    >
    > Nieszczęśliwiec nie może nauczyć innych szczęścia -produkuje jedynie
    innych
    > nieszczęśliwców.
    >
    > A to co w nas rodzicach jest instynktownymi reakcjami przywiązania i chęci
    > dominacji - i owszem ma swoją rolę i miejsce sobie własciwe tak w procesie
    > opieki i wychowywania ptomstwa jak i w naszym osobistym dojrzewaniu do
    > jeszcze pełniejszego człowieczeństwa jaką jest owe naturalne rodzicielstwo
    > [z jego odruchami]...i psychiczny dystans do tychże odruchów... ;)
    >
    > To tak nabazgrane w odruchu chwilowej niepoczytalności
    > [czyt. normalności] ;)

    Bzdety. Dzieci robi się nie tylko z instyktu, dla przyjemności w robocie,
    czy ku chwale ojczyzny - ale dla siebie... Reszta, to tłumaczenie się z
    "błędu"...


  • Re: Panslawopodobni są wśród nas... ;) | "Sky" <skymen...

    Użytkownik "Panslavista" news:f1kbch$d3b$1...
    >
    > "Sky" > >
    > > Użytkownik "Panslavista" > > news:f1j9pb$8f2$1...
    > > >
    > > > "eTaTa" > > > news:f1j3k9$rbv$1...
    > > >
    > > > > Ok. Masz na uwadze... dzieci nie nasze, są nie nasze.
    > > >
    > > > Dokładnie - moje dzieci nie są i nie powinny być kogokolwiek innego.
    > >
    > > Dzieci nie są twoją czy kogokolwiek innego własnością [przecież
    > > ludzie -nawet mali nie są rzeczą!]...są jedynie oddane nam
    > > [rodzicom-opiekunom] pod opiekę -i to po to by pomóc im się jak
    > najszybciej
    > > usamodzielnić -czyli stać się samostanowiącymi o sobie podmiotami
    > > społeczeństwa [populacji].
    > > Kto tego nie rozumie i ubezwłasnowalnia kogoś własną nadopiekuńczością
    czy
    > > zaborczością jest "psycho-toksyczny" zarówno dla innych jak i sam dla
    > > siebie...szuka bowiem w przywiązaniu do siebie innych poczucia własnego
    > > bezpieczeństwa.
    > >
    > > Nieszczęśliwiec nie może nauczyć innych szczęścia -produkuje jedynie
    > innych
    > > nieszczęśliwców.
    > >
    > > A to co w nas rodzicach jest instynktownymi reakcjami przywiązania i
    chęci
    > > dominacji - i owszem ma swoją rolę i miejsce sobie własciwe tak w
    procesie
    > > opieki i wychowywania ptomstwa jak i w naszym osobistym dojrzewaniu do
    > > jeszcze pełniejszego człowieczeństwa jaką jest owe naturalne
    rodzicielstwo
    > > [z jego odruchami]...i psychiczny dystans do tychże odruchów... ;)
    > >
    > > To tak nabazgrane w odruchu chwilowej niepoczytalności
    > > [czyt. normalności] ;)
    >
    > Bzdety. Dzieci robi się nie tylko z instyktu, dla przyjemności w robocie,
    > czy ku chwale ojczyzny - ale dla siebie... Reszta, to tłumaczenie się z
    > "błędu"...

    Jeśli owe "dla siebie" nie znaczy "dla instynktownej przyjemności
    posiadania" [dzieci] a to nie znaczy że jednak wciąż o instynkta
    [samozachowawcze -genom] chodzi to se uspołeczniony panslawistycznie
    "małpoludzie" bzdetami gemby tu nie wycieraj -co? ;P

  1 2  

Podobne