Dyskusje / POstkomuniści

  • POstkomuniści | "Filozof" <mdm-33...
    http://tinyurl.com/yhvotz
    POstkomuniści

    Współpraca PO z lewicą znowu okazała się opłacalna i wydała owoc w postaci
    zwycięstwa zaprzysiężonej w sobotę prezydent stolicy Hanny
    Gronkiewicz-Waltz. Mamy tym samym kolejną odsłonę "historycznego
    kompromisu", po której "prezydent Tusk" znów może śnić o potędze. Jeśli
    bowiem udało się wygrać w Warszawie, to dlaczego miałoby się nie udać w 2010
    r. zdobyć prezydentury kraju, znowu z pomocą - rzecz jasna - Centrolewu. W
    każdym razie z postkomunistami opłaca się trzymać, a wybory samorządowe były
    tylko kolejnym aktem rutynowej w III RP współpracy środowisk dawnej Unii
    Wolności i postkomunistów, środowisk rzekomo stojących po dwóch stronach
    barykady.

    Wróble ćwierkają, że ojcem sukcesu Gronkiewicz-Waltz w Warszawie miał być
    Adam Michnik. Namówił on ponoć Aleksandra Kwaśniewskiego i Marka Borowskiego
    do udzielenia poparcia kandydatce Platformy w imię "odzyskania" Warszawy,
    dla którego to celu doraźnie nawet należy poświęcić proces jednoczenia
    lewicy.
    "Znamy się, mogłem z nią współpracować, kiedy była szefem NBP (...). Uważam
    ją za osobę niezwykle kompetentną, pracowitą, a jednocześnie o zdrowym
    rozsądku" - zarekomendował Kwaśniewski swoją dawną faworytkę na stanowisko
    szefa NBP, gdy Gronkiewicz ubiegała się o reelekcję w 1998 r.
    Na razie tylko co prawda na podwórku warszawskim, ale niemniej doszło po raz
    kolejny do reaktywacji starej-nowej koalicji "ponad podziałami". Czy to
    zarazem "akt założycielski" czegoś większego?

    "Owsiane taśmy" bis?
    Mimo krygowania się Tuska przed wyborami, że PO z lewicą nie będzie
    współpracować, wszystko jeszcze zdaje się przed nami, w zależności od
    trwałości obecnej koalicji. A koalicja rządząca znów jest kompromitowana,
    podobnie jak we wrześniu br., tuż przed rozwiązaniem Wojskowych Służb
    Informacyjnych, PiS miało być spalone w oczach opinii publicznej po
    pojawieniu się "owsianych taśm". Teraz znów koalicja jest obsobaczana i
    rozbijana, prawdopodobnie na okoliczność głosowania nad upublicznieniem
    raportu z likwidacji WSI. Nieprzypadkowo chyba niemal równocześnie wypłynęły
    "afera śląska" i "seksafera", mające ośmieszyć koalicjantów PiS - ta z
    "imprezą neofaszystowską" LPR, a ta z "pracą za seks" Samoobronę. To zaś
    miałoby z kolei pod ścianą postawić Jarosława Kaczyńskiego na zasadzie: "To
    tak ma wyglądać ta zapowiadana przez PiS moralna rewolucja? Z neofaszystami
    i stręczycielami?"

    Konkurencja "ponad podziałami"
    Ciekawie na tym tle wypada konkurencja między "Gazetą Wyborczą" a
    "Dziennikiem", czyli tytułami na rynku niby ze sobą rywalizującymi, a
    tymczasem teraz zgodnie zwalczającymi koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości.
    Nawet jeśli prawdą byłaby "afera śląska" i "seksskandal" w Samoobronie,
    jakkolwiek są to sprawy naganne, to zostały sztucznie "nadmuchane" przez
    wymienione gazety, zupełnie tak jak wcześniej "owsiane taśmy" przez TVN.
    "Dziennikarstwo śledcze" ma w polskich warunkach pole do popisu, jest tylu
    "bohaterów" nierozliczonych afer, którym aż się prosi podeptać po piętach.
    Nie musi więc to być wcale "dziennikarstwo śledcze" dla ubogich chyba że
    chodzi o coś zgoła innego, ale to już zmienia postać rzeczy. A najpewniej
    tak, bo do potępieńczego chóru (koncert został rozpisany na głosy?) dołączył
    też TVN i do tego samego programu, po którym we wrześniu "cały kraj widział
    film z Renatą" Sekielski i Morozowski zaprosili teraz bohaterkę "seksafery",
    która specjalnie dla TVN, i to na pewno bezinteresownie, opowiadała
    ciekawostki o politykach Samoobrony. Potem prowadzący program zapytali
    jeszcze posłankę PiS Jolantę Szczypińską, jak się z "takimi mężczyznami"
    czuje w koalicji, czy PiS może być w ogóle w koalicji z kimś takim itd. No,
    i tu już byliśmy w domu, każdy głupi, jak to się mówi, skumał czaczę, że o
    to właśnie chodziło, by pokazać, kim się ci Kaczyńscy otaczają. Rząd na
    Renacie Beger się nie wyłożył, to może się wyłoży na pośle Wierzejskim,
    który miał tańczyć ze skinheadami - według TVN "Faktów", "Dziennika" i "GW",
    i na pośle Łyżwińskim, który - według "Wyborczej" - ma być obyczajowym
    skandalistą.

    Premier Kwaśniewski
    Oczywiście, gdyby doszło do rozpadu koalicji PiS - LPR - Samoobrona, nie
    przełożyłoby się to na utworzenie rządu na bazie PO - PiS, gdyż tym
    Platforma nigdy nie była serio zainteresowana. Dużo bardziej prawdopodobny
    byłby już wariant "wycięcia" PiS przez nową-starą koalicję "ponad
    podziałami". Aleksander Kwaśniewski wraca, zdaje się, do gry, a poparcie
    udzielone Gronkiewicz-Waltz nie ma tutaj jedynie symbolicznego znaczenia,
    tylko prawdopodobnie planowane jest nowe rozdanie po uprzednim zjednoczeniu
    środowisk dawnego KLD i UD, czyli obecnej PO z SLD i SDPL, z Partią
    Demokratyczną demokraci.pl, córką nieboszczki UW, i z kimś tam jeszcze (z
    PSL, Samoobroną?).
    Liderzy nowej lewicy - Marek Borowski i Wojciech Olejniczak, dystansują się
    co prawda na razie od tego pomysłu, jakoby Kwaśniewski miał przejąć
    przywództwo na lewicy, ale może to tylko kwestia czasu. Józef Oleksy widzi
    natomiast Kwaśniewskiego na czele rządu, gdyby tylko lewica utworzyła z kimś
    koalicję w Sejmie. - Kwaśniewski jest liberałem. Środowiska liberalne nie
    mają bardzo powodu, by go odrzucać. A władza zawsze mu się kojarzyła z
    premierostwem. On chciałby i mógłby być premierem - powiedział Oleksy.

    Bliższa ciału koszula...
    Na razie brzmi to jeszcze jak bajka o żelaznym wilku, jednak trudno nie
    zgodzić się z Oleksym, że "środowiska liberalne" nie mają powodu, by
    Kwaśniewskiego odrzucać. W końcu ideowo Kwaśniewski jest na pewno bliższy
    Platformie aniżeli Prawo i Sprawiedliwość oraz premier Jarosław Kaczyński. I
    jest to sympatia obustronna i odwzajemniona, czego dowód dał Jerzy Urban,
    udzielając w ostatnich wyborach na prezydenta Polski poparcia Donaldowi
    Tuskowi. Sam Tusk zresztą, jak mówił w jednym z wywiadów Krzysztof
    Wyszkowski, "w swoim czasie (...) rozważał możliwość jawnego sojuszu z SdRP
    jako jedyną partią posiadającą kompetencje gospodarcze, ale w końcu
    wylądował w UD".

    "Wasz prezydent, nasz premier"
    Może więc czas dojrzał do jakiejś "nocnej zmiany" bis, zanim po odtajnieniu
    raportu z likwidacji WSI "autorytety" będą padać jeden po drugim (nawet -
    jeśli ktoś byłby zawczasu mianowany "człowiekiem honoru" - nie da się już
    uratować reputacji) oraz zanim ktokolwiek z beneficjentów największych afer
    zostanie rozliczony i "Prezio", dajmy na to, odpowie za Orlen. Czas
    najwyższy powrócić do korzeni, kiedy to Adam Michnik zaraz po wyborach w
    czerwcu 1989 r. rozmawiał z generałem Kiszczakiem na temat układu "wasz
    prezydent, nasz premier" i zakładał, że jeżeli prezydentem zostanie Wojciech
    Jaruzelski, I sekretarzem KC PZPR Mieczysław Rakowski, to premierem powinien
    zostać Bronisław Geremek, bo to otworzy możliwość otrzymania pomocy z
    Zachodu. Wkrótce potem Michnik ogłosił ten pomysł na łamach "Gazety
    Wyborczej" jako rozwiązanie oparte na "sojuszu demokratycznej opozycji z
    reformatorskim skrzydłem obozu władzy", które stało się standardem w III RP
    i zrobiło karierę zupełnie jak "gruba kreska".

    "Zoologiczny antykomunizm"
    Później jeszcze była jedna głośna odsłona "historycznego kompromisu", gdy we
    wrześniu 1995 r. Adam Michnik i Włodzimierz Cimoszewicz opublikowali w
    "Wyborczej" artykuł "O prawdę i pojednanie", w którym nawoływali do wspólnej
    partyjno-opozycyjnej historii Polski i do zasypywania podziałów.
    Po drodze nie obeszło się jeszcze bez kilku gestów Michnika utrwalających
    "historyczny kompromis", jak np. wtedy, gdy będąc posłem w 1990 r. pomysł
    odebrania mundurowych przywilejów emerytalnych utrwalaczom Polski Ludowej
    nazwał "zoologicznym antykomunizmem". Albo wtedy, gdy wiosną 1992 r.
    uczestniczył we Francji w promocji książki generała Jaruzelskiego i
    powiedział do dziennikarzy pamiętne "Odpieprzcie się od generała!", bo jak
    każde dziecko wie, wprowadzenie stanu wojennego było "mniejszym złem".
    Pokazał to w TVP program Jacka Kurskiego i Piotra Semki "Reflex", nawiasem
    mówiąc nieodżałowany, bo można tam było też zobaczyć taką ciekawostkę, jak
    m.in. w grudniu 1990 r. odjeżdżającego Michnika z Moniką Olejnik i Jerzym
    Urbanem sprzed gmachu telewizji na imieniny do Aleksandra Kwaśniewskiego.
    No, a jeszcze później, na początku 2001 r. Michnik nazwał w wywiadzie
    Agnieszki Kublik i Moniki Olejnik generała Kiszczaka "człowiekiem honoru",
    co mogło mieć zresztą bardzo nawet prozaiczne jak na strażnika etosu
    podłoże; Teresa Bochwic w "Arcanach" pisała: "mogło to mieć związek z
    zapewnieniem swobodnego rozwoju gazety po przewidywanym na jesień
    zwycięstwie postkomunistów".

    Tak czy owak sierżant Nowak
    To zakopywanie podziałów znajdowało przez lata konkretne przełożenie na
    rządy w III RP i rzecz prosta na konta klienteli porozumienia "ponad
    podziałami, bo bez względu na to, kto rządził w Polsce, jaka akurat
    oficjalnie koalicja, to i tak rządziła koalicja III RP postkomunistów i tzw.
    liberałów plus niezastąpiony w każdej ekipie "największy geniusz
    ekonomiczny".
    I tak było aż do września ubiegłego roku, do wygranej PiS, a następnie
    utworzenia koalicji PiS - LPR - Samoobrona. Kiedy bowiem w 1993 r. formalnie
    stworzyła rząd koalicja SLD - PSL, to i tak decydujące rozstrzygnięcia
    podejmowała koalicja SLD - UW, a gdy z kolei do władzy doszła w 1997 r.
    koalicja AWS - UW, to realne rządy znów sprawowała nieformalna koalicja
    SLD - UW. W ostatniej kadencji był powtórzony podobny scenariusz, z tym że
    rolę UW, którą wyborcy odesłali na właściwe jej miejsce, zajęła Platforma
    Obywatelska grająca, jak to się mówi, w jedną ruletę z SLD. A PiS otrzymało
    niewiele ponad 150 mandatów, czyli tu historia też się powtórzyła, bo
    ugrupowania próbujące Polskę oderwać od PRL dysponowały siłą w kolejnych
    kadencjach, nieprzekraczającą z reguły właśnie 30 proc. składu Sejmu. Tak
    było również wtedy, gdy doszło do obalenia rządu Olszewskiego.

    Koniec świata aferałów
    Tak zwani aferałowie, najpierw z kręgów Kongresu Liberalno-Demokratycznego i
    UD, poprzez UW, aż do obecnej PO, doprowadzili dzięki tej nieformalnej
    koalicji z postkomunistami m.in.: do złodziejskiej wyprzedaży majątku
    narodowego, przejęcia przez kapitał zagraniczny polskiego sektora bankowego,
    skutecznego zablokowania lustracji, uwłaszczenia się nomenklatury,
    nierozliczenia afer, przyjęcia nierównoprawnych warunków w układzie
    stowarzyszeniowym z UE, a potem w traktacie akcesyjnym, i do utrwalenia
    modelu wasalnej polityki zagranicznej wobec Niemiec i Rosji jako normy.
    To eldorado, w którym standardem było, że "pierwszy milion trzeba ukraść" -
    odkąd funkcjonuje koalicja PiS - Samoobrona - LPR, mająca dodatkowo oparcie
    w prezydencie, niesypiącym piasku w rządowe tryby wetowaniem - skończyło się
    i nieformalna koalicja PO - SLD funkcjonująca w opozycji, gra jak nie na
    wcześniejsze wybory, to na pewno ustawicznie na wykrwawienie się PiS.

    Aktorzy ze spalonego teatru
    Między PO i SLD panuje zgodność co do tego, że PiS należy odsunąć od władzy,
    podobnie jak w samej ostatnio wewnętrznie skłóconej Platformie. Spór między
    Tuskiem a Rokitą nie toczy się jednak o tzw. pryncypia, ale doszło do niego
    dlatego, że bezbarwny, pozbawiony politycznego talentu Tusk wycina z partii
    osobowości, które mogłyby ewentualnie przyćmić jego "gwiazdę", zwłaszcza w
    obliczu zapewne planowanego za cztery lata "odwojowania" prezydentury kraju.
    W końcu obaj byli głównymi aktorami "Nocnej zmiany" 4 czerwca 1992 r.:
    Rokita zgłosił wniosek o odwołanie rządu Olszewskiego, a Tusk brał udział w
    tajnych naradach z Wałęsą, jak zmontować koalicję antylustracyjną. I
    dzisiaj, jeśli tylko nadarzy się okazja, obaj odegrają pierwszoplanowe role
    w "Nocnej zmianie" bis, czego dali próbkę we wrześniu br. przy "aferze
    taśmowej".
    Nie bez kozery w wywiadzie dla Sygnałów dnia premier Jarosław Kaczyński
    powiedział ostatnio, że przeciwstawianie się polityce prowadzonej przez
    Prawo i Sprawiedliwość coraz bardziej zbliża Platformę do SLD. "Jeśli
    uczyniło się z PiS-u głównego wroga - jest sprawą oczywistą, że sojusznikiem
    może być tylko SLD", powiedział premier. W ocenie Jarosława Kaczyńskiego,
    Platforma Obywatelska pozostaje głównym obrońcą starego porządku i błędów
    III Rzeczypospolitej.

    Chłopcy z WSI?
    PO dała tego dowód, blokując w połowie listopada wspólnie z SLD prace nad
    prezydenckim projektem nowelizacji ustawy "Przepisy wprowadzające ustawę o
    Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego",
    pozwalającymi prezydentowi na odtajnienie i ujawnienie informacji o
    nielegalnych działaniach zlikwidowanych WSI, a także o osobach, które
    niezgodnie z przepisami były zwerbowane do współpracy z WSI. Na czym mogło
    tu zależeć afiszującej się swoją prawicowością i nieskazitelnością
    Platformie? Jeśli jednak poseł PO Konstanty Miodowicz jako szef kontrwywiadu
    Urzędu Ochrony Państwa z lat 90. uczestniczył w inwigilacji prawicy, to
    znaczy że "ręczne sterowanie" demokracją było w tym środowisku standardem
    nie tylko dla Rokity. Dla rządu Suchockiej SdRP - SLD był przecież
    "konstruktywną opozycją", a opozycja wobec Belwederu głosząca hasła
    lustracji i dekomunizacji już nie była "konstruktywna", tylko skłócana,
    ośmieszana i inwigilowana. Dzisiejsza PO, która przybiera pozę Katona
    lustracji, ma się prawdopodobnie czego obawiać w IV Rzeczypospolitej. Nawet
    jeśli otwarcie archiwów i ujawnienie prawdy o przeszłości nie tyle zagraża
    jej ludziom w wymiarze agenturalnym, to na pewno osłabi środowisko
    postkomunistów, bez którego PO nie zahamuje skutecznie IV RP i nie rozwinie
    skrzydeł. To samo dotyczy odtajnienia raportu z likwidacji WSI, które może
    jeszcze dodatkowo Platformę pozbawić zaplecza medialnego, skoro mówi się o
    nazwiskach kilkudziesięciu dziennikarzy współpracujących z WSI. Próbkę
    mieliśmy przy okazji Suboticia i TVN. Okazało się, że telewizja, która w
    ostatniej kampanii funkcjonowała prawie jak sztab wyborczy Tuska i PO, miała
    na kluczowym stanowisku sekretarza programowego Milana Suboticia - agenta
    Wojskowych Służb Informacyjnych.
    Julia M. Jaskólska


  • Re: POstkomuniści | " apr." <aprecjator.WYTNIJ...
    Filozof
    > http://tinyurl.com/yhvotz
    > POstkomuniści
    >
    > Współpraca PO z lewicą znowu okazała się opłacalna i wydała owoc w postaci
    > zwycięstwa zaprzysiężonej w sobotę prezydent stolicy Hanny
    > Gronkiewicz-Waltz. Mamy tym samym kolejną odsłonę "historycznego
    > kompromisu", po której "prezydent Tusk" znów może śnić o potędze. Jeśli
    > bowiem udało się wygrać w Warszawie, to dlaczego miałoby się nie udać w 2010
    > r. zdobyć prezydentury kraju, znowu z pomocą - rzecz jasna - Centrolewu. W
    > każdym razie z postkomunistami opłaca się trzymać, a wybory samorządowe były
    > tylko kolejnym aktem rutynowej w III RP współpracy środowisk dawnej Unii
    > Wolności i postkomunistów, środowisk rzekomo stojących po dwóch stronach
    > barykady.
    >
    > Wróble ćwierkają, że ojcem sukcesu Gronkiewicz-Waltz w Warszawie miał być
    > Adam Michnik. Namówił on ponoć Aleksandra Kwaśniewskiego i Marka Borowskiego
    > do udzielenia poparcia kandydatce Platformy w imię "odzyskania" Warszawy,
    > dla którego to celu doraźnie nawet należy poświęcić proces jednoczenia
    > lewicy.
    > "Znamy się, mogłem z nią współpracować, kiedy była szefem NBP (...). Uważam
    > ją za osobę niezwykle kompetentną, pracowitą, a jednocześnie o zdrowym
    > rozsądku" - zarekomendował Kwaśniewski swoją dawną faworytkę na stanowisko
    > szefa NBP, gdy Gronkiewicz ubiegała się o reelekcję w 1998 r.
    > Na razie tylko co prawda na podwórku warszawskim, ale niemniej doszło po raz
    > kolejny do reaktywacji starej-nowej koalicji "ponad podziałami". Czy to
    > zarazem "akt założycielski" czegoś większego?
    >
    > "Owsiane taśmy" bis?
    > Mimo krygowania się Tuska przed wyborami, że PO z lewicą nie będzie
    > współpracować, wszystko jeszcze zdaje się przed nami, w zależności od
    > trwałości obecnej koalicji. A koalicja rządząca znów jest kompromitowana,
    > podobnie jak we wrześniu br., tuż przed rozwiązaniem Wojskowych Służb
    > Informacyjnych, PiS miało być spalone w oczach opinii publicznej po
    > pojawieniu się "owsianych taśm". Teraz znów koalicja jest obsobaczana i
    > rozbijana, prawdopodobnie na okoliczność głosowania nad upublicznieniem
    > raportu z likwidacji WSI. Nieprzypadkowo chyba niemal równocześnie wypłynęły
    > "afera śląska" i "seksafera", mające ośmieszyć koalicjantów PiS - ta z
    > "imprezą neofaszystowską" LPR, a ta z "pracą za seks" Samoobronę. To zaś
    > miałoby z kolei pod ścianą postawić Jarosława Kaczyńskiego na zasadzie: "To
    > tak ma wyglądać ta zapowiadana przez PiS moralna rewolucja? Z neofaszystami
    > i stręczycielami?"
    >
    > Konkurencja "ponad podziałami"
    > Ciekawie na tym tle wypada konkurencja między "Gazetą Wyborczą" a
    > "Dziennikiem", czyli tytułami na rynku niby ze sobą rywalizującymi, a
    > tymczasem teraz zgodnie zwalczającymi koalicjantów Prawa i Sprawiedliwości.
    > Nawet jeśli prawdą byłaby "afera śląska" i "seksskandal" w Samoobronie,
    > jakkolwiek są to sprawy naganne, to zostały sztucznie "nadmuchane" przez
    > wymienione gazety, zupełnie tak jak wcześniej "owsiane taśmy" przez TVN.
    > "Dziennikarstwo śledcze" ma w polskich warunkach pole do popisu, jest tylu
    > "bohaterów" nierozliczonych afer, którym aż się prosi podeptać po piętach.
    > Nie musi więc to być wcale "dziennikarstwo śledcze" dla ubogich chyba że
    > chodzi o coś zgoła innego, ale to już zmienia postać rzeczy. A najpewniej
    > tak, bo do potępieńczego chóru (koncert został rozpisany na głosy?) dołączył
    > też TVN i do tego samego programu, po którym we wrześniu "cały kraj widział
    > film z Renatą" Sekielski i Morozowski zaprosili teraz bohaterkę "seksafery",
    > która specjalnie dla TVN, i to na pewno bezinteresownie, opowiadała
    > ciekawostki o politykach Samoobrony. Potem prowadzący program zapytali
    > jeszcze posłankę PiS Jolantę Szczypińską, jak się z "takimi mężczyznami"
    > czuje w koalicji, czy PiS może być w ogóle w koalicji z kimś takim itd. No,
    > i tu już byliśmy w domu, każdy głupi, jak to się mówi, skumał czaczę, że o
    > to właśnie chodziło, by pokazać, kim się ci Kaczyńscy otaczają. Rząd na
    > Renacie Beger się nie wyłożył, to może się wyłoży na pośle Wierzejskim,
    > który miał tańczyć ze skinheadami - według TVN "Faktów", "Dziennika" i "GW",
    > i na pośle Łyżwińskim, który - według "Wyborczej" - ma być obyczajowym
    > skandalistą.
    >
    > Premier Kwaśniewski
    > Oczywiście, gdyby doszło do rozpadu koalicji PiS - LPR - Samoobrona, nie
    > przełożyłoby się to na utworzenie rządu na bazie PO - PiS, gdyż tym
    > Platforma nigdy nie była serio zainteresowana. Dużo bardziej prawdopodobny
    > byłby już wariant "wycięcia" PiS przez nową-starą koalicję "ponad
    > podziałami". Aleksander Kwaśniewski wraca, zdaje się, do gry, a poparcie
    > udzielone Gronkiewicz-Waltz nie ma tutaj jedynie symbolicznego znaczenia,
    > tylko prawdopodobnie planowane jest nowe rozdanie po uprzednim zjednoczeniu
    > środowisk dawnego KLD i UD, czyli obecnej PO z SLD i SDPL, z Partią
    > Demokratyczną demokraci.pl, córką nieboszczki UW, i z kimś tam jeszcze (z
    > PSL, Samoobroną?).
    > Liderzy nowej lewicy - Marek Borowski i Wojciech Olejniczak, dystansują się
    > co prawda na razie od tego pomysłu, jakoby Kwaśniewski miał przejąć
    > przywództwo na lewicy, ale może to tylko kwestia czasu. Józef Oleksy widzi
    > natomiast Kwaśniewskiego na czele rządu, gdyby tylko lewica utworzyła z kimś
    > koalicję w Sejmie. - Kwaśniewski jest liberałem. Środowiska liberalne nie
    > mają bardzo powodu, by go odrzucać. A władza zawsze mu się kojarzyła z
    > premierostwem. On chciałby i mógłby być premierem - powiedział Oleksy.
    >
    > Bliższa ciału koszula...
    > Na razie brzmi to jeszcze jak bajka o żelaznym wilku, jednak trudno nie
    > zgodzić się z Oleksym, że "środowiska liberalne" nie mają powodu, by
    > Kwaśniewskiego odrzucać. W końcu ideowo Kwaśniewski jest na pewno bliższy
    > Platformie aniżeli Prawo i Sprawiedliwość oraz premier Jarosław Kaczyński. I
    > jest to sympatia obustronna i odwzajemniona, czego dowód dał Jerzy Urban,
    > udzielając w ostatnich wyborach na prezydenta Polski poparcia Donaldowi
    > Tuskowi. Sam Tusk zresztą, jak mówił w jednym z wywiadów Krzysztof
    > Wyszkowski, "w swoim czasie (...) rozważał możliwość jawnego sojuszu z SdRP
    > jako jedyną partią posiadającą kompetencje gospodarcze, ale w końcu
    > wylądował w UD".
    >
    > "Wasz prezydent, nasz premier"
    > Może więc czas dojrzał do jakiejś "nocnej zmiany" bis, zanim po odtajnieniu
    > raportu z likwidacji WSI "autorytety" będą padać jeden po drugim (nawet -
    > jeśli ktoś byłby zawczasu mianowany "człowiekiem honoru" - nie da się już
    > uratować reputacji) oraz zanim ktokolwiek z beneficjentów największych afer
    > zostanie rozliczony i "Prezio", dajmy na to, odpowie za Orlen. Czas
    > najwyższy powrócić do korzeni, kiedy to Adam Michnik zaraz po wyborach w
    > czerwcu 1989 r. rozmawiał z generałem Kiszczakiem na temat układu "wasz
    > prezydent, nasz premier" i zakładał, że jeżeli prezydentem zostanie Wojciech
    > Jaruzelski, I sekretarzem KC PZPR Mieczysław Rakowski, to premierem powinien
    > zostać Bronisław Geremek, bo to otworzy możliwość otrzymania pomocy z
    > Zachodu. Wkrótce potem Michnik ogłosił ten pomysł na łamach "Gazety
    > Wyborczej" jako rozwiązanie oparte na "sojuszu demokratycznej opozycji z
    > reformatorskim skrzydłem obozu władzy", które stało się standardem w III RP
    > i zrobiło karierę zupełnie jak "gruba kreska".
    >
    > "Zoologiczny antykomunizm"
    > Później jeszcze była jedna głośna odsłona "historycznego kompromisu", gdy we
    > wrześniu 1995 r. Adam Michnik i Włodzimierz Cimoszewicz opublikowali w
    > "Wyborczej" artykuł "O prawdę i pojednanie", w którym nawoływali do wspólnej
    > partyjno-opozycyjnej historii Polski i do zasypywania podziałów.
    > Po drodze nie obeszło się jeszcze bez kilku gestów Michnika utrwalających
    > "historyczny kompromis", jak np. wtedy, gdy będąc posłem w 1990 r. pomysł
    > odebrania mundurowych przywilejów emerytalnych utrwalaczom Polski Ludowej
    > nazwał "zoologicznym antykomunizmem". Albo wtedy, gdy wiosną 1992 r.
    > uczestniczył we Francji w promocji książki generała Jaruzelskiego i
    > powiedział do dziennikarzy pamiętne "Odpieprzcie się od generała!", bo jak
    > każde dziecko wie, wprowadzenie stanu wojennego było "mniejszym złem".
    > Pokazał to w TVP program Jacka Kurskiego i Piotra Semki "Reflex", nawiasem
    > mówiąc nieodżałowany, bo można tam było też zobaczyć taką ciekawostkę, jak
    > m.in. w grudniu 1990 r. odjeżdżającego Michnika z Moniką Olejnik i Jerzym
    > Urbanem sprzed gmachu telewizji na imieniny do Aleksandra Kwaśniewskiego.
    > No, a jeszcze później, na początku 2001 r. Michnik nazwał w wywiadzie
    > Agnieszki Kublik i Moniki Olejnik generała Kiszczaka "człowiekiem honoru",
    > co mogło mieć zresztą bardzo nawet prozaiczne jak na strażnika etosu
    > podłoże; Teresa Bochwic w "Arcanach" pisała: "mogło to mieć związek z
    > zapewnieniem swobodnego rozwoju gazety po przewidywanym na jesień
    > zwycięstwie postkomunistów".
    >
    > Tak czy owak sierżant Nowak
    > To zakopywanie podziałów znajdowało przez lata konkretne przełożenie na
    > rządy w III RP i rzecz prosta na konta klienteli porozumienia "ponad
    > podziałami, bo bez względu na to, kto rządził w Polsce, jaka akurat
    > oficjalnie koalicja, to i tak rządziła koalicja III RP postkomunistów i tzw.
    > liberałów plus niezastąpiony w każdej ekipie "największy geniusz
    > ekonomiczny".
    > I tak było aż do września ubiegłego roku, do wygranej PiS, a następnie
    > utworzenia koalicji PiS - LPR - Samoobrona. Kiedy bowiem w 1993 r. formalnie
    > stworzyła rząd koalicja SLD - PSL, to i tak decydujące rozstrzygnięcia
    > podejmowała koalicja SLD - UW, a gdy z kolei do władzy doszła w 1997 r.
    > koalicja AWS - UW, to realne rządy znów sprawowała nieformalna koalicja
    > SLD - UW. W ostatniej kadencji był powtórzony podobny scenariusz, z tym że
    > rolę UW, którą wyborcy odesłali na właściwe jej miejsce, zajęła Platforma
    > Obywatelska grająca, jak to się mówi, w jedną ruletę z SLD. A PiS otrzymało
    > niewiele ponad 150 mandatów, czyli tu historia też się powtórzyła, bo
    > ugrupowania próbujące Polskę oderwać od PRL dysponowały siłą w kolejnych
    > kadencjach, nieprzekraczającą z reguły właśnie 30 proc. składu Sejmu. Tak
    > było również wtedy, gdy doszło do obalenia rządu Olszewskiego.
    >
    > Koniec świata aferałów
    > Tak zwani aferałowie, najpierw z kręgów Kongresu Liberalno-Demokratycznego i
    > UD, poprzez UW, aż do obecnej PO, doprowadzili dzięki tej nieformalnej
    > koalicji z postkomunistami m.in.: do złodziejskiej wyprzedaży majątku
    > narodowego, przejęcia przez kapitał zagraniczny polskiego sektora bankowego,
    > skutecznego zablokowania lustracji, uwłaszczenia się nomenklatury,
    > nierozliczenia afer, przyjęcia nierównoprawnych warunków w układzie
    > stowarzyszeniowym z UE, a potem w traktacie akcesyjnym, i do utrwalenia
    > modelu wasalnej polityki zagranicznej wobec Niemiec i Rosji jako normy.
    > To eldorado, w którym standardem było, że "pierwszy milion trzeba ukraść" -
    > odkąd funkcjonuje koalicja PiS - Samoobrona - LPR, mająca dodatkowo oparcie
    > w prezydencie, niesypiącym piasku w rządowe tryby wetowaniem - skończyło się
    > i nieformalna koalicja PO - SLD funkcjonująca w opozycji, gra jak nie na
    > wcześniejsze wybory, to na pewno ustawicznie na wykrwawienie się PiS.
    >
    > Aktorzy ze spalonego teatru
    > Między PO i SLD panuje zgodność co do tego, że PiS należy odsunąć od władzy,
    > podobnie jak w samej ostatnio wewnętrznie skłóconej Platformie. Spór między
    > Tuskiem a Rokitą nie toczy się jednak o tzw. pryncypia, ale doszło do niego
    > dlatego, że bezbarwny, pozbawiony politycznego talentu Tusk wycina z partii
    > osobowości, które mogłyby ewentualnie przyćmić jego "gwiazdę", zwłaszcza w
    > obliczu zapewne planowanego za cztery lata "odwojowania" prezydentury kraju.
    > W końcu obaj byli głównymi aktorami "Nocnej zmiany" 4 czerwca 1992 r.:
    > Rokita zgłosił wniosek o odwołanie rządu Olszewskiego, a Tusk brał udział w
    > tajnych naradach z Wałęsą, jak zmontować koalicję antylustracyjną. I
    > dzisiaj, jeśli tylko nadarzy się okazja, obaj odegrają pierwszoplanowe role
    > w "Nocnej zmianie" bis, czego dali próbkę we wrześniu br. przy "aferze
    > taśmowej".
    > Nie bez kozery w wywiadzie dla Sygnałów dnia premier Jarosław Kaczyński
    > powiedział ostatnio, że przeciwstawianie się polityce prowadzonej przez
    > Prawo i Sprawiedliwość coraz bardziej zbliża Platformę do SLD. "Jeśli
    > uczyniło się z PiS-u głównego wroga - jest sprawą oczywistą, że sojusznikiem
    > może być tylko SLD", powiedział premier. W ocenie Jarosława Kaczyńskiego,
    > Platforma Obywatelska pozostaje głównym obrońcą starego porządku i błędów
    > III Rzeczypospolitej.
    >
    > Chłopcy z WSI?
    > PO dała tego dowód, blokując w połowie listopada wspólnie z SLD prace nad
    > prezydenckim projektem nowelizacji ustawy "Przepisy wprowadzające ustawę o
    > Służbie Wywiadu Wojskowego oraz ustawę o Służbie Kontrwywiadu Wojskowego",
    > pozwalającymi prezydentowi na odtajnienie i ujawnienie informacji o
    > nielegalnych działaniach zlikwidowanych WSI, a także o osobach, które
    > niezgodnie z przepisami były zwerbowane do współpracy z WSI. Na czym mogło
    > tu zależeć afiszującej się swoją prawicowością i nieskazitelnością
    > Platformie? Jeśli jednak poseł PO Konstanty Miodowicz jako szef kontrwywiadu
    > Urzędu Ochrony Państwa z lat 90. uczestniczył w inwigilacji prawicy, to
    > znaczy że "ręczne sterowanie" demokracją było w tym środowisku standardem
    > nie tylko dla Rokity. Dla rządu Suchockiej SdRP - SLD był przecież
    > "konstruktywną opozycją", a opozycja wobec Belwederu głosząca hasła
    > lustracji i dekomunizacji już nie była "konstruktywna", tylko skłócana,
    > ośmieszana i inwigilowana. Dzisiejsza PO, która przybiera pozę Katona
    > lustracji, ma się prawdopodobnie czego obawiać w IV Rzeczypospolitej. Nawet
    > jeśli otwarcie archiwów i ujawnienie prawdy o przeszłości nie tyle zagraża
    > jej ludziom w wymiarze agenturalnym, to na pewno osłabi środowisko
    > postkomunistów, bez którego PO nie zahamuje skutecznie IV RP i nie rozwinie
    > skrzydeł. To samo dotyczy odtajnienia raportu z likwidacji WSI, które może
    > jeszcze dodatkowo Platformę pozbawić zaplecza medialnego, skoro mówi się o
    > nazwiskach kilkudziesięciu dziennikarzy współpracujących z WSI. Próbkę
    > mieliśmy przy okazji Suboticia i TVN. Okazało się, że telewizja, która w
    > ostatniej kampanii funkcjonowała prawie jak sztab wyborczy Tuska i PO, miała
    > na kluczowym stanowisku sekretarza programowego Milana Suboticia - agenta
    > Wojskowych Służb Informacyjnych.
    > Julia M. Jaskólska
    >
    >
    nie zdzierżyłem.
    PO konferencji 3 czy 4 króli PASTERSKICH.
    a mnie się wydaje, że to jest rozgrywka nie idei a narodów.
    albo idei w obrębie jadnego pasterskiego narodu.

    --

  • Re: POstkomuniści | "spock" <spock...

    Użytkownik "Filozof" news:elb9am$o59$1...
    > http://tinyurl.com/yhvotz
    > POstkomuniści
    >
    > Współpraca PO z lewicą znowu okazała się opłacalna i wydała owoc w postaci
    > zwycięstwa zaprzysiężonej w sobotę prezydent stolicy Hanny
    > Gronkiewicz-Waltz. Mamy tym samym kolejną odsłonę "historycznego
    > kompromisu", po której "prezydent Tusk" znów może śnić o potędze. Jeśli

    Świetnie, bardzo się mi to jako wyborcy PO podoba. Niech tylko zrobią to po
    cichu - niby że nie będzie koalicji po wyborach, a potem niech zrobią to co
    PiS - dla dobra Polski by naprawić zepsute przez tą parszywą koalicję
    państwo - sojusz z SLD.


  • Re: POstkomuniści | HaMMeR <tranzac...
    spock napisał(a):
    > Użytkownik "Filozof" > news:elb9am$o59$1...
    >> http://tinyurl.com/yhvotz
    >> POstkomuniści
    >>
    >> Współpraca PO z lewicą znowu okazała się opłacalna i wydała owoc w postaci
    >> zwycięstwa zaprzysiężonej w sobotę prezydent stolicy Hanny
    >> Gronkiewicz-Waltz. Mamy tym samym kolejną odsłonę "historycznego
    >> kompromisu", po której "prezydent Tusk" znów może śnić o potędze. Jeśli
    >
    > Świetnie, bardzo się mi to jako wyborcy PO podoba. Niech tylko zrobią to po
    > cichu - niby że nie będzie koalicji po wyborach, a potem niech zrobią to co
    > PiS - dla dobra Polski by naprawić zepsute przez tą parszywą koalicję
    > państwo - sojusz z SLD.
    >
    >
    --------------------

    Ciesze sie, ze stac cie na szczerosc..:))
    Przyznac sie , ze jest sie postkomunistycznym
    kurwi..onem, to tez trzeba miec mocny charakter
    padlinozerczy..!
    A wiec ch.. ci obok, abys Spocencu, przyjemnosci
    nie zaznal!:))
    H

  • Re: POstkomuniści | Grigo <g...
    HaMMeR napisał(a):
    > spock napisał(a):
    >> Użytkownik "Filozof" >> news:elb9am$o59$1...
    >>> http://tinyurl.com/yhvotz
    >>> POstkomuniści
    >>>
    >>> Współpraca PO z lewicą znowu okazała się opłacalna i wydała owoc w
    >>> postaci
    >>> zwycięstwa zaprzysiężonej w sobotę prezydent stolicy Hanny
    >>> Gronkiewicz-Waltz. Mamy tym samym kolejną odsłonę "historycznego
    >>> kompromisu", po której "prezydent Tusk" znów może śnić o potędze. Jeśli
    >>
    >> Świetnie, bardzo się mi to jako wyborcy PO podoba. Niech tylko zrobią
    >> to po
    >> cichu - niby że nie będzie koalicji po wyborach, a potem niech zrobią
    >> to co
    >> PiS - dla dobra Polski by naprawić zepsute przez tą parszywą koalicję
    >> państwo - sojusz z SLD.
    >>
    >>
    > --------------------
    >
    > Ciesze sie, ze stac cie na szczerosc..:))
    > Przyznac sie , ze jest sie postkomunistycznym
    > kurwi..onem, to tez trzeba miec mocny charakter
    > padlinozerczy..!
    > A wiec ch.. ci obok, abys Spocencu, przyjemnosci
    > nie zaznal!:))

    Zdziwko ?

    PiS w wielu miejscach w kraju będzie zmuszony do współpracy z SLD bo tak
    zdecydowali wyborcy. Na przykład na Podkarpaciu, gdzie sejmikiem rżadzi
    PiS a Rzeszowem SLD. W wielu miejscach utworzy koalicję PiS-SLD.
    Ale to propaganda terierków wodza, w tym jednego, który chce uchodzić za
    bulteriera, spycha PO w kierunku SLD.

    Grigo
    -----

  1 2  

Podobne