Dyskusje / Przypomnienie o tragedii...

  • Przypomnienie o tragedii... | "Hr.Alucard" <arek-z...
    Za wikipedią:

    Wybuch gazu w Rotundzie PKO w Warszawie miał miejsce 15 lutego 1979 roku o
    godzinie 12.40. Gmach Rotundy został zniszczony w siedemdziesięciu
    procentach. W katastrofie 49 osób poniosło śmierć, a 110 zostało rannych.
    Oficjalną przyczyną zdarzenia był wybuch gazu.
    Po kilkunastu latach - w czasie kręcenia dokumentalnej serii "Czarny Serial"
    autorzy dotarli do robotnika, który był prawdopodobnym sprawcą tragedii, w
    czasie prac konserwacyjnych zbyt silnie dokręcił śrubę kryzy mocującej zawór
    gazu. W wyniku niskiej temperatury i zbyt mocnego dokręcenia doszło do
    pęknięcia kopuły zaworu. 1979 rok nazywany był rokiem zimy stulecia ze
    względu na duże opady śniegu, a następnie bardzo niskie temperatury. Pokrywa
    śniegu uniemożliwiła wydostanie się gazu na powierzchnię a niska temperatura
    spowodowała wykroplenie się substancji zapachowej, ostrzegającej o
    ulatniającym się gazie. W wyniku tragicznego zbiegu okoliczności, pozbawiony
    znacznika zapachowego gaz przedostał się do instalacji telekomunikacyjnej a
    stamtąd do wnętrza budynku. Wybuch mogło zainicjować zwarcie w instalacji
    elektrycznej (sama rotunda instalacji gazowej nie miała).



    ....

    Jak pamiętam, niewiele osób wierzyło wtedy w oficjalną wersję wydarzeń, ale
    to chyba dlatego, że oficjalnym informacjom z reguły się nie wierzyło. Jako
    "ciekawskie małolaty" nazajutrz po wybuch wybraliśmy się , żeby na własne
    oczy zobaczyć, jak wygląda miejsce katastrofy. Niewiele widzieliśmy, bo
    zwarte szeregi MO nikogo nie dopuszczały w pobliże skrzyżowania, a amatorzy
    z aparatami byli brutalnie przepędzani pałami lub zatrzymywani przez panów
    po cywilnemu. Dzisiaj rozmawiałem z kolegą, który następnego dnia po
    katastrofie starał się wykonać zdjęcia ruin ale zarobił pałą po plecach od
    tajniaków. Mimo to zaparł się i zdjęcia zrobił.

    Pozdrawiam Grupę

    Arek


  • Re: Przypomnienie o tragedii... | Lukasz Spychalski <luspych...
    On Thu, 15 Feb 2007 13:44:42 +0100, Hr.Alucard wrote:

    > Jak pamietam, niewiele osób wierzylo wtedy w oficjalna wersje
    > wydarzen, ale to chyba dlatego, ze oficjalnym informacjom z reguly sie
    > nie wierzylo.

    Polska zawsze byla "najweselszym barakiem w obozie".
    Natychmiast pojawil sie wtedy kawal:

    "Jak syczy gaz? Cyk, cyk, cyk..."


    > Jako "ciekawskie malolaty" nazajutrz po wybuch wybralismy
    > sie , zeby na wlasne oczy zobaczyc, jak wyglada miejsce katastrofy.

    Bylem wtedy przy pawilonach na Marszalkowskiej. Huk byl potezny pomimo
    odleglosci. Jednak ze wzgledu na wszystkiegobojaca sie Mame nie probowalem
    podchodzic blizej.

    > Dzisiaj rozmawialem z
    > kolega, który nastepnego dnia po katastrofie staral sie wykonac
    > zdjecia ruin ale zarobil pala po plecach od tajniaków. Mimo to
    > zaparl sie i zdjecia zrobil.

    Mnie sie udalo tez nastepnego po eksplozji, ale bez batow.

    --
    Pozdrawiam,

    Lukasz Spychalski

    "ty wybierac ten pomysl ty potrzeba wobec wladza"

    (c) Lidl, z instrukcji obslugi pilota uniwersalnego


  • Re: Przypomnienie o tragedii... | papouszek...
    >Pokrywa śniegu uniemożliwiła wydostanie się gazu na powierzchnię a niska temperatura
    > spowodowała wykroplenie się substancji zapachowej, ostrzegającej o
    > ulatniającym się gazie. W wyniku tragicznego zbiegu okoliczności, pozbawiony
    > znacznika zapachowego gaz przedostał się do instalacji telekomunikacyjnej a
    > stamtąd do wnętrza budynku. Wybuch mogło zainicjować zwarcie w instalacji
    > elektrycznej (sama rotunda instalacji gazowej nie miała).
    >
    Tiaaa... Najśmieszniejsze jest to, że w bliskiej okolicy Rotundy nie
    ma żadnych gazociągów;) Tamten obszar miasta - przynajmniej w 1979
    roku - nie był w ogóle zgazyfikowany gazem ziemnym (podejrzewam, że do
    dziś tak jest). Z tego co słyszałem pracując w Gazowni, owa
    inkryminowana zasuwa (nie zawór) separowała stary, jak to się mówi
    "umartwiony" gazociąg gazu miejskiego (nie ziemnego), biegnący od
    okolic chyba Ronda De Gaulle'a w kierunku Rotundy. Dokładnie już tej
    opowieści nie pamiętam, słyszałem ją z 15 lat temu od pracownika
    Pogotowia Gazowego. W każdym razie zasuwa została chyba omyłkowo
    ruszona podczas jakiejś interwencji ze względu na brak planów i
    pośpiech. Potem ją zakręcono, ale za mocno. Gaz dostał się do
    umartwionego odcinka, zaślepionego byle jak przyspawaną pokrywą.
    Poprzez nieszczelności przedostał się do studzienek telekomu i
    kanalizacji. Tyle mniej więcej o tym słyszałem.

    > "ciekawskie małolaty" nazajutrz po wybuch wybraliśmy się , żeby na własne
    > oczy zobaczyć, jak wygląda miejsce katastrofy.

    Tego dnia, którego nastąpił wybuch, wybrałem się z Mokotowa w okolice
    dw. Centralnego. Zaciekawiły mnie pędzące w dużych ilościach wozy
    strażackie i karetki, więc podszedłem w kierunku Rotundy. Nigdy nie
    zapomnę tego widoku - byłem tam może 15 minut po wybuchu, może 10...
    Totalna panika, poszarzałe twarze ludzi obserwujących akcję
    ratowniczą, milicjanci którzy nie wiedzieli co robić... I ten
    porażający widok wypatroszonej Rotundy z wybitymi wszystkimi szybami i
    żaluzjami okien dzwoniącymi o elementy konstrukcji na zewnątrz...
    Poszedłem kawałek Marszałkowską w stronę CSH i spotkałem moją
    sąsiadkę, całą we łzach, histeryzującą. Szła na 13 na zmianę w okienku
    kasowym Rotundy. Nie zdążyła dojść... Nawet nie wiedziałem wcześniej,
    że tam pracowała.

    Pac

  • Re: Przypomnienie o tragedii... | papouszek...

    > Tiaaa... Najśmieszniejsze jest to, że w bliskiej okolicy Rotundy nie
    > ma żadnych gazociągów;)

    heh, wyszło na to, że jednak coś było;) Oczywiście powinienem napisać
    "nie ma i nie było żadnych czynnych gazociągów";)

    Pac

  • Re: Przypomnienie o tragedii... | "WuKa" <wlkala...
    Użytkownik news:1171549893.071291.192690...

    > Tiaaa... Najśmieszniejsze jest to, że w bliskiej okolicy Rotundy nie
    > ma żadnych gazociągów;)

    W prasie wspominano potem, że ów zawór był gdzieś między przystankiem
    tramwajowym w Alejach a Rotundą. Wibracje od ruchu miejskiego + być
    wspomniany ludzki błąd + mroźna i śnieżna zima doprowadziły do uwolnienia i
    migracji gazu w gruzowisku pod asfaltem po przedwojennych domach i znalazły
    ujście przez studzienki telekomunikacyjne w Rotundzie. Podobno w Rotundzie
    pracowała ekipa spawaczy i uruchomili palnik gdzieś na poziomie piwnicy,
    inni mówią, że ktoś włączył światło tam, a była to 12.40....
    Warto może zerknąć do linku:
    http://www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=artykul&id=6086

    WuKa

  1 2 3 4 5 6  

Podobne