-
Szmalcownictwo - skrywana prawda... | "Yeshua" <yeshua_1...
... i być może jedno ze źródeł współczesnego antysemityzmu. Ilu
Polaków nienawidzi Żydów, bo tak ich nauczono w domu? ... w
pożydowskim domu?... w domu zamieszkałym przez dziadka, który wydawał
Żydów Niemcom, żeby przejąć ich majątek?... Im lepiej zrozumiemy
historię, tym szybciej uda się nam wyjaśnić teraźniejszość, np.
fenomen Radia Maryja, który na bazie antysemickiej propagandy osiągnął
medialny sukces.
****
(...) szmalcownictwo nie należało do zjawisk marginalnych, lecz stało
się źródłem zarobkowania dla tysięcy ludzi. Tworzyli oni nieraz
kilkudziesięcioosobowe gangi, przenikające nawet do okupacyjnych
urzędów. A choć liczbę ofiar szantażu trudno oszacować, łatwo można ją
zwiększyć o tych, którzy w obawie przed szmalcownikami zdecydowali się
pozostać w getcie, oraz o ofiary "zatrzaśniętych drzwi" - ludzkiego
strachu albo obojętności.
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Kilka podziemnych wyroków na szantażystów wykonano dopiero pod koniec
1943 r., z reguły dotyczyły jednak osób, które łączyły ten proceder z
rozpracowywaniem dla gestapo ruchu oporu. "Szmalcownicy unikający
styczności z podziemiem i z Niemcami nie musieli się obawiać karzącej
ręki podziemnego państwa"
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
O skali zjawiska mówią nawet narodziny nowego słowa. Grabowski
przytacza słownikowe definicje: szmalcownik to ktoś, kto "wymuszał na
kimś okup, zwykle na Żydzie, pod groźbą zadenuncjowania, wydania w
ręce gestapo". To jedno zdanie oczywiście nie wystarcza: wszak wśród
trudniących się szmalcownictwem zdarzali się "normalni" bandyci,
którzy gwałcili pozbawione już pieniędzy Żydówki. Byli i tacy, którzy
wydawali ukrywających się ze strachu, bojąc się np. zbiorowej
odpowiedzialności mieszkańców całej kamienicy w razie wpadki", albo
tacy, którzy po aresztowaniu Żydów przejmowali ich mienie -
przynajmniej w pierwszych kilkunastu miesiącach okupacji, kiedy było
jeszcze co przejmować...
Głowiński zastanawia się, czy prześladowcy jego rodziny zależało tylko
na pieniądzach, czy był on także przekonanym antysemitą. Zdaniem
Grabowskiego wśród szmalcowników przeważali ludzie pragmatyczni,
którzy uznali swoje ofiary - by użyć sformułowania kronikarza
warszawskiego getta Emanuela Ringelbluma - za "umarłych na urlopie": i
tak skazanych na śmierć, a więc mogących się już obyć bez dóbr
doczesnych.
Barbara Engelking, znakomita badaczka dziejów zagłady warszawskich
Żydów, dzieli szmalcowników na sześć głównych grup: ludzi z
przedwojennego marginesu i tych, których zdeprawowała dopiero wojna (z
książki Grabowskiego wynika, że ci drudzy stanowili ogromną
większość). Tych, którzy tropili Żydów z pobudek ideologicznych, i
osoby uległe totalitaryzmowi, dla których hitlerowskie "prawo" stało
się obowiązującą normą. Żydów, którzy wydawali innych Żydów w nadziei
ocalenia własnego życia, i Polaków, którzy załatwiali porachunki
denuncjując znienawidzonych sąsiadów. Większość znanych przypadków
dotyczy mężczyzn w wieku 25-40 lat, reprezentujących wszystkie grupy
społeczne: robotników, urzędników, handlarzy, uczniów szkół średnich.
Jest tu także korepetytor języka francuskiego, "artysta dramatyczny",
a nawet młody człowiek z tytułem hrabiowskim, potomek jednego z
najbardziej zasłużonych polskich rodów. Upada popularna dotąd teoria,
że szmalcownicy rekrutowali się wyłącznie z mętów.
Szantażowanie Żydów rozpoczęło się z chwilą wejścia wojsk niemieckich
do Warszawy i przybierało na sile z każdym antyżydowskim zarządzeniem.
"Nie ma dosłownie Żyda na powierzchni czy pod powierzchnią, który by
nie miał z nimi [tj. szmalcownikami - MO] do czynienia raz albo kilka
razy" - pisał Ringelblum. Grabowski słusznie zwraca uwagę na różnicę w
działaniach szantażystów podejmowanych przed i po listopadzie 1941
(kiedy za przebywanie poza gettem bez zezwolenia wprowadzono karę
śmierci). Różnicę zarówno w klasyfikacji moralnej, jak i w dochodach
szmalcowników: o ile w pierwszych latach wojny ofiary mogły się
wykupić nawet kilkudziesięcioma złotymi, później musiały oddać
wszystko, by uratować życie. Konspiracyjna "Prawda" w marcu 1943
ubolewała: "zatrważający wzrost denuncjatorów, nieprawdopodobne
rozszerzanie się zgranych kół szantażystów zagraża spokojowi coraz
większej ilości ludzi, czyniąc nieznośnym życie tych, którzy
prześladowani przez okupanta czują się jak zgonione wściekłe psy".
http://www.holocaustresearch.pl/grabowski-publikacje-szmalcownictwo-recenzja2.htm
-
Re: Szmalcownictwo - skrywana prawda... | "Castillon" <Castillon...
Użytkownik "Yeshua"
news:1173971708.983333.288150...
======================
Nowe ponaglenia centrali - więc znów zaczynasz wątek utraconych pierzyn,
szmondaku? Tyle razy ci się nie udało, może dzisiaj? Kicha z grochem,
Pejsik - Parówa
C.
-
Re: Szmalcownictwo - skrywana prawda... | "...
Użytkownik "Yeshua"
news:1173971708.983333.288150...
c
A co z żydowskimi szmalcownikami za komuny?
Sam znam kilku i żyją dużo lepiej niż ja.
Łatwo jest pierdolić głupoty na grupie,
jak się siedzi w stanach.
...
-
Re: Szmalcownictwo - skrywana prawda... | He?Sk <bigbrednie...
On 15 Mar 2007 08:15:09 -0700, "Yeshua"
> ... i być może jedno ze źródeł współczesnego antysemityzmu.
"szymus", drobny prowokatorze... jestes grupowym antysemita.
--
HeSk
"Nieprawdą jest, jakoby Internet był ziemią niczyją
i terytorium darmowego opluwania innych."
* My personal opinions are just mine.(Art. 54 Konstytucji RP)
-
Re: Szmalcownictwo - skrywana prawda... | "spock" <spock...
Użytkownik "Yeshua"
news:1173971708.983333.288150...
... i być może jedno ze źródeł współczesnego antysemityzmu. Ilu
Polaków nienawidzi Żydów, bo tak ich nauczono w domu? ... w
pożydowskim domu?... w domu zamieszkałym przez dziadka, który wydawał
Akurat w rodzinie mojej żony antysemityzm ma oparcie w powtarzanych setki
razy opowieściach dziadziusia seniora rodu któremu wstrętny Żyd nie chciał
dać pracy podczas wielkiego przedwojennego kryzysu, a to podłe bydle ;)