Dyskusje / Tylko na Syberii, nie ma podobnego miejsca ....

  • Tylko na Syberii, nie ma podobnego miejsca .... | stevep <cirrus3...
    # Szliśmy przez marny las sosnowy. Cudu przyrody jakoś nie było widać. I
    nagle las się skończył, a ja zobaczyłem tak piękną dolinę, że mnie zatkało
    Nazwa Rospuda prawdopodobnie wywodzi się od Jaćwingów, czyli
    bałtyjskiego ludu spokrewnionego z dzisiejszymi Litwinami. Z
    jaćwieskiego: Dau-Spude, czyli "silnie naciskająca", co wiąże się z
    wartkim nurtem rzeki. Jaćwieska nazwa została zniekształcona przez
    osadników z Mazowsza i mamy Rospudę
    To było zimą 1998 roku. Artur, młody botanik z warszawskiej SGGW, po
    prostu wyciągnął mnie z domu. Nie dawał mi spokojnie żyć i zajmować się
    ważnymi sprawami już wcześniej. Dzwonił i powtarzał, że koniecznie muszę
    się zająć jakąś Rospudą, nad którą rośnie jakiś miodokwiat krzyżowy.
    Kluczyłem, jak mogłem, bo miałem masę innych spraw na głowie. Co tam
    jakaś rzeczka i jakiś kwiatek, na którym zna się kilku specjalistów, a
    drogi budować przecież trzeba. Bo chodziło o to, że przez bagno, na
    którym rośnie ten kwiatek, ma biec obwodnica Augustowa.
    Zwodziłem więc Artura, jak mogłem. Aż w końcu ten nie wytrzymał i
    postawił mnie przed faktem dokonanym. Zajechał pewnego zimowego poranka
    pod nasz dom w Teremiskach dużym fiatem i powiedział, że jedziemy nad
    Rospudę. Artur przyjechał aż z Warszawy i nie wypadało odmówić.
    Pamiętam dokładnie, jak przejechaliśmy Augustów, przez który przewalały
    się tiry, a potem skręciliśmy w drogę szutrową, która akurat wtedy była
    pokryta lodem jak tor bobslejowy. Samochód zatrzymaliśmy w lesie. Artur
    miał mi pokazać to cudo. Ale jedyne, co było naprawdę wyjątkowe, to
    mróz. Gdy szliśmy przez marny sosnowy las, śnieg skrzypiał pod nogami. Z
    każdym krokiem byłem bardziej przekonany, że dałem się wciągnąć w jakąś
    bezsensowną historię. Co z tego, że po drodze widziałem tropy wilków.
    Nic wyjątkowego. W Puszczy Białowieskiej już się ich naoglądałem. Potem
    zeszliśmy z czegoś, co przypominało wał. Marny las się skończył. Za nim
    był bór bagienny. Karłowate sosny, a potem brzozy. Małe, ale bardzo stare.
    A potem stało się coś, czego nigdy nie zapomnę. Widziałem dużo
    śródleśnych dolin rzecznych. W Puszczy Białowieskiej, w której mieszkam,
    ich nie brakuje, ale przed nami otworzyła się dolina, jakiej nigdy
    wcześniej nie widziałem. Na obrzeżach karłowate sosny, a w środku
    olbrzymia, niczym niezarośnięta przestrzeń torfowisk. Gdzieniegdzie
    tylko maleńka karłowata oszroniona brzózka. Kępy drzew tylko tam, gdzie
    są jakieś wysepki. I cisza. Przejmująca, pierwotna cisza. Wszystko to
    skrzyło się w mrozie jak klejnot, a ja stałem i się gapiłem.
    To było moje pierwsze spotkanie z Rospudą, którego nie zapomnę do końca
    życia. Potem byłem w dolinie wiosną i latem. Chodziłem po podmokłych
    torfowiskach i pływałem kajakiem, ale nigdy nie było tak jak zimą. Może
    dlatego, że właśnie zimą Rospuda jest najbardziej dostępna. Jej piękno
    można zobaczyć w całej okazałości albo z powietrza, albo gdy torfowiska
    zamarzną. Zresztą wtedy, chodząc po nich, czuję się lepiej, bo wiem, że
    niczego nie zadepczę, że nie zostaną po mnie ślady, wydeptane ścieżki,
    bo chroni je lód.
    Dlaczego to przyrodnicza perła?
    Bój nie toczy się o całą Dolinę Rospudy, bo droga musi ją gdzieś
    przeciąć. Chodzi o to, by nie nastąpiło to w tzw. bagiennej dolinie.
    Jest ona naprawdę niewielka - zajmuje nie więcej niż 10 kilometrów
    kwadratowych. To taki bagienny mamut, który ocalał do naszych czasów.
    Najcenniejszy fragment doliny to unikalne tzw. niskie torfowiska
    przepływowe. Ich wyjątkowość polega na tym, że same utrzymują stały
    poziom wody i w ten sposób same zapobiegają ich zarastaniu przez drzewa
    i krzewy. Takich bagien jak Rospuda już nie ma, bo ludzie chętnie
    zamieniali je na łąki i pastwiska. W miejscach, gdzie raz doszło do
    ingerencji człowieka, np. na Bagnach Biebrzańskich, potrzebne jest
    wykaszanie, by nie dochodziło do ich zarastania.
    - Widziałem podobne ekosystemy w Rosji, na Ukrainie, na Białorusi, w
    Mandżurii i Tybecie. Żeby zobaczyć coś, co zachowało się w zbliżonym,
    tak pierwotnym stanie jak Rospuda, trzeba się wybrać na wschodnią
    Syberię. Na zachód od Uralu nie ma nic podobnego - mówił "Gazecie" Hans
    Joosten, specjalista od ekologii torfowisk i profesor na uniwersytecie w
    Greifswaldzie. - Jakie będą konsekwencje poprowadzenia tej trasy przez
    Dolinę Rospudy? Raz na zawsze Polacy i Europejczycy stracą możliwość
    patrzenia na miejsce, które wygląda jak kawałek Europy sprzed setek,
    jeżeli nie tysięcy lat. Rospuda to część naszej europejskiej historii i
    nasze dziedzictwo. #
    Ze strony:
    http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,4348246.html
    ... na wschod od Uralu.
    --
    Stefan Pietrzykowski

  • Re: Tylko na Syberii, nie ma podobnego miejsca .... | "Panslavista" <panslavista...

    "stevep" news:f8s2au$sjh$1...

    Zapewne dupek nie zdaje sobie sprawy, że to co rośnie i żyje w dolinie
    Rospudy nie istniało tam przed 50 laty...
    Z roku na rok ginie bezpowrotnie tysiące gatunków roślin i zwierząt -
    nie z winy człowieka, choć też jest sporo takich do których zniknięcia
    człowiek przyłożył rękę.

    Tak jak nie przyłożył ręki do zginiecia dinozaurów.


  1  

Podobne